22.06.2024, 17:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2024, 08:34 przez Lorraine Malfoy.)
—23/07/1972—
Odpowiedź na ten list w związku z zamieszaniem na widowisku randkowym w Dziurawym Kotle.
Londyn, 23 lipca 1972
Drogi Matthew, to znaczy, Stanleyu,
Dziękuję za ostrzeżenie. Wzrusza mnie szczerze Twoja troska, ale poradzę sobie.
To Ty musisz uważać.
Robert mięknie na starość. Wyobraź sobie, że uraczył mnie w jednym z ostatnich listów rewelacją, jakoby był mną rozczarowany: sentyment na wskroś ojcowski, czyż nie? Twoja obecność w jego życiu i słodycz manier Sophie - jak to dziecko w ogóle się czuje? - wydaje się jednakowoż łagodzić jego obyczaje. Nie jestem pewna, czy to dobrze, czy źle.
Znasz mnie: zwykłam podzielać paranoję Roberta, ale wydaje mi się, że jego obawy są bezzasadne, przynajmniej co do mojej osoby. Niczym nie różnię się od rzeszy ludzi zgromadzonych tego dnia na widowni. Nie widzę powodu, dla którego akurat mnie Ministerstwo zdecydowałoby się powiązać z całą tą sprawą... A nie, chociażby, reszty uczestników, z którymi miałeś okazję widzieć się za sceną. Może jeszcze zechcą wezwać na przesłuchanie Murtagha, który wymiotował wtedy w łazience?
Choć, z drugiej strony... Muszę przyznać Robertowi trochę racji: od kiedy Ministerstwo potrzebuje wyraźnego powodu, by kogoś oskarżyć? Kto wie, może flirtowanie z aurorami nagle stało się nielegalne? A jeżeli o Atreusa chodzi, cóż, Atreus jest po prostu oportunistą. Jesteś jego przyjacielem dłużej niż ja, więc dziwi mnie, że nie byłeś tego świadom. Tylko nie próbuj z nim rozmawiać o swoich uczuciach, robi się wtedy drażliwy.
Najwyżej zamieszkamy po sąsiedzku w Azkabanie, Stanleyu.
Niech Matka ma Cię w swej świętej opiece (bo ja czasem nie nadążam),
Lorraine
List spłonął po jego odczytaniu.