• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth

[wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#1
22.06.2024, 23:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.11.2024, 17:40 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono osiągnięcie - Piszę więc jestem - Astaroth Yaxley


Don't give up, don't give in
You've come too far to quit
This city, this city will push you to your limits

Noga już nie bolała. Ładnie zaleczona, dzięki wszystkim bogom chciałoby się powiedzieć. W rzeczywistości - dzięki Basiliusowi, na którego zawsze mógł liczyć. Niekoniecznie zaś dzięki temu, że się nadwyrężał. Chód Laurenta nie był szczególnie szybki, ale nie zwalniał. Długie nogi stawiana niemal jedna za drugą, jakby każdy krok był wypracowany tysiące razy. I był. Przemyślany, wypracowany, staranny. Jak większość gestów, jak biel, w którą się ubierał i jak fryzura, którą tylko wiatr psotnie przeczesywał. Nieidealne było też to, że komary uwielbiały kąsać w tych godzinach, szczególnie kiedy wybierałeś się na przechadzkę nad Tamizę. Lato w pełnym rozkwicie, najdłuższy dzień w roku mieliśmy za sobą. Ten, który zwiastował początek kalendarzowego lata, tylko niekoniecznie czarodzieje je tak odmierzali. I jak ten początek lata został przywitany..? Smrodem śmierci i zgnilizną Perły..?

Perła, magiczna, ze statku, który został pochłonięty przez Matkę Wodę, kołysała się na jego uchu. Jeden kolczyk - nie miał swojej pary, nie miał kompletu. Chodziło po jego głowie, czy możliwe byłoby wydostanie tego kolosa z dna, poszukanie wszystkich pereł, które zagubiły się w morskich falach... Być może ktoś już się tym zajmuje? Ta historia nie powinna zostać zapomniana. Powinna przetrwać jako przestroga i jako upamiętnienie tych, o których pamięć przemijała. Którzy już nie mogli sami zadbać o bycie zapamiętanymi.

Myśli plątały się po jego głowie. Przebiegały przez drogę wszystkich zajęć od "a" do "b", które należało odhaczyć w dzienniczku i kalendarzyku. Załatw to, załatw tamto, a krzątanie się od Pokątnej po domostwach czarodziei czasami miało różne skutki. Na przykład takie, że jednak się umoczyło usta w alkoholu, chociaż niekoniecznie chciało, a mając słabą głowę łatwo wkroczyć na poziom większego rozluźnienia. Bo pijany Laurent nie był - dbał o to, żeby się nie upijać i ciągle do perfekcji szlifował zdolność wymigiwania się od "ze mną się nie napijesz?!". Jak wiadomo sztuka tego czaru była przekazywana z pokolenia na pokolenie, więc to nie tak, że odparcie go było takie proste...

Siedzące postacie o tej porze lata na ławkach czy na murkach przy Tamizie stanowiły pewien rodzaj normy. Zakochani, młodzi, starsi. Ulice żyły i tętniły, bo było po co żyć. To życie rozkwitało w trzewiach Londynu jak różane kwiaty wyciągające głowy ku słońcu. Jedna parka, druga grupka głośno się śmiejąca, od których błyskały co jakiś czas fajki. Ludzie interesowali go zawsze i pewnie nigdy nie przestaną. Za niektórymi się oglądał, inni byli tylko ciemnymi sylwetkami pomiędzy kolejnymi latarniami, które bezpośrednio na brzeg Tamizy nawet nie padały. Jedna z tych sylwetek jednak zauroczyła go klasą. Znajomą. Dawno nie widzianą, ale dogłębnie zapamiętaną. Samotna sylwetka na tle rozjaśnionej blaskiem lamp i domowych szyb Tamizy. Odsunięta od innych, a może to ci inni instynktownie mijali jego? Przystanął. Chłodny wiatr, rześki, musnął jego sylwetkę i przypomniał o tej delikatnej woni perfum, które wisiały na jego koszuli. Przypominały też półcienie salonu, ten pełen głodu wzrok, tę rozpacz. Rozpaczliwą potrzebę... albo to już tylko jakieś zamazane miraże, nierzeczywiste we wspomnieniach?

Stawiał ostrożne, ciche kroki, kiedy się zbliżał. I nie odezwał się od razu. Stanął obok, spoglądając na Tamizę - malowniczy, piękny widok. Gwiazd nie było niemal widać - niestety. W mieście zawsze było ich widać niewiele. Smutni ci, którzy nie mogli dojrzeć ich blasku wcześniej. Nie był pewien, zawahał się wcześniej, czy w ogóle powinien podchodzić i zagadywać. Objął się ramionami instynktownie, bo chłód wiatru znad wody, kiedy tylko stanął na deptaku wałów, przeciął dreszczem jego skórę. Wiatr zimny jak skóra Astarotha.

- Romantyzm widoku aż się prosi o pieśń. Tylko boję się, że znów skończyłbym z wykręconą ręką. - Odezwał się, dopiero po tych słowach kierując wzrok na twarz Astarotha.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (4637), Laurent Prewett (5000)




Wiadomości w tym wątku
[wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 22.06.2024, 23:23
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 23.06.2024, 00:44
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 23.06.2024, 01:10
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 23.06.2024, 22:50
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 24.06.2024, 19:31
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 26.06.2024, 20:13
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 27.06.2024, 14:01
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 29.06.2024, 17:04
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 29.06.2024, 18:25
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 29.06.2024, 21:11
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 29.06.2024, 21:36
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 30.06.2024, 18:34
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 30.06.2024, 20:35
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 02.07.2024, 21:34
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Laurent Prewett - 03.07.2024, 19:38
RE: [wieczór 3.07.1972] City Limits | Laurent & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 05.07.2024, 22:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa