Krótkim, przyjemnie brzmiącym dla uchem śmiechem słowa blondynki.
— Jeśli nie masz w planach wykorzystania mnie w jakiś niecnych sprawach to przecież ci nie odmówię. Uważam też, że potrzebujemy w życiu miłych gestów. — Matthias nie obawiał się tego, że ona będzie chciała go naprawdę go wykorzystać - bardziej to widział na zasadzie wykonywania zajęć, które nie były wskazane dla kobiet i szarmanckiego zachowania mieszczącego się w jego kategorii miłych gestów. Nawet jeśli one stanowiły środek do celu. A ten, jak wiadomo, uświęcał wszelkie środki.
Matthias, jeśli chodzi o wybór napojów, nie miał najmniejszych zastrzeżeń - lubił mieć wybór. Nigdy nie potrafił przewidzieć tego, na co w danym dniu będzie mieć ochotę. Jeśli chodziło o sprzedawane tutaj napoje, wiele z nich było dostępne również we Francji. I chyba na tym kończyły się podobieństwa między Anglią a Francją. Nie zamierzał doszukiwać się ich na siłę. Wszystkie różnice było znacznie łatwiej wskazać.
— Chcesz powiedzieć, że tutaj sprzedają herbatę brzoskwiniową bez glaçons? — O ile bez znaczenia pozostawało to, że taką właśnie herbatę pił jeszcze przed przekroczeniem granic Wielkiej Brytanii, tak ogromne znacznie miał sposób podawania tego napoju w tych właśnie stronach - z lodem smakował on znacznie lepiej. W oczach Matthiasa niedodawanie kostek lodu, zwłaszcza kiedy żar bezlitośnie lał się z nieba, było przejawem barbarzyństwa.
— Mam typowo francuskie podniebienie. — Nie zaprzeczył temu stwierdzeniu. Przez ten tydzień, jaki spędził w tych stronach, nie zacznie myśleć jak Anglik z krwi i kości. — Jeśli przetrwam cuisine anglaise to przetrwam już wszystko. — Stwierdził całkowicie poważnie, nie zamierzając w żaden sposób kwestionować tego, że czekają go ciężkie miesiące pod względem kulinarnym.
— Merci beaucoup. Twoje towarzystwo jest nieocenione. — Nie zamierzał odrzucać tego rodzaju pomocy, Celine doskonale sprawdzała się w roli przewodniczki. Bez niej znacznie trudniej byłoby się odnaleźć podczas tego kiermaszu. Nie żeby sobie nie poradził zupełnie, jednak zawsze wykorzystywał nadarzające mu się okazje.
Skoro Celine zdecydowała się na taką samą herbatę, co on to postanowił udać się do baru i złożyć zamówienie. Wrócił po paru minutach niosą dwie wysokie szklanki gazowanej herbaty brzoskwiniowej, w której pływało parę kostek nietopiącego się lodu. Obie postawił na stoliku, mogąc teraz zająć drugie wolne krzesło. On również spojrzał w stronę sceny.
@Celine Delacour