23.06.2024, 09:01 ✶
Nie mam nawet konia... Lestrange zawinął usta, żeby nie parsknąć. Nie miał zielonego pojęcia, czy Nicholas mówił na poważnie, czy była to próba żartu z jego strony. Jeżeli to pierwsze, to pewnie czułby się skonfundowany jego reakcją. Jeśli to drugie... To i tak by zauważył, że ta niewinna uwaga go rozbawiła, tak po prostu.
- Jeśli chcesz, mogę ci go kupić - rzucił od niechcenia. Pieniądze nie robiły na nim wrażenia, podobnie jak na większej części rodziny. Byli obrzydliwie bogaci, chociaż w przypadku Rodolphusa tego bogactwa nie było widać. Ani w ubiorze, ani chociażby w mieszkaniu, które wydawało się być niemal ascetyczne. Gdy Travers usiadł obok, jego ręka mimowolnie powędrowała do dłoni Niewymownego. Musnął skórę palcami delikatnie. Kciukiem gładził wierzch dłoni Nicholasa, analizując jego pytanie. - Na pewno. Nie jestem jednak pewny, nad jakimi chorobami pracują obecnie.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie miał pojęcia, nad czym pracowali obecnie. Czy była to włochatość serca, czy może harpie skrzydło? Nie wiedział tego. Nie to, że nie utrzymywał z rodziną kontaktów, po prostu do tej pory nie miał żadnego interesu w tym, by przerzucić swoją uwagę na ich pracę. Spojrzał na Nicholasa uważnie. Nie musiał pytać - domyślał się, że szukał sposobu, by całkowicie wyleczyć chorobę. Ten z kolei nie musiał pytać: jasnym było, że Lestrange pociągnie za odpowiednie sznurki, by rozeznać się w sprawie potencjalnych eliksirów. I być może skutecznego lekarstwa.
- Jeśli chcesz, mogę ci go kupić - rzucił od niechcenia. Pieniądze nie robiły na nim wrażenia, podobnie jak na większej części rodziny. Byli obrzydliwie bogaci, chociaż w przypadku Rodolphusa tego bogactwa nie było widać. Ani w ubiorze, ani chociażby w mieszkaniu, które wydawało się być niemal ascetyczne. Gdy Travers usiadł obok, jego ręka mimowolnie powędrowała do dłoni Niewymownego. Musnął skórę palcami delikatnie. Kciukiem gładził wierzch dłoni Nicholasa, analizując jego pytanie. - Na pewno. Nie jestem jednak pewny, nad jakimi chorobami pracują obecnie.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie miał pojęcia, nad czym pracowali obecnie. Czy była to włochatość serca, czy może harpie skrzydło? Nie wiedział tego. Nie to, że nie utrzymywał z rodziną kontaktów, po prostu do tej pory nie miał żadnego interesu w tym, by przerzucić swoją uwagę na ich pracę. Spojrzał na Nicholasa uważnie. Nie musiał pytać - domyślał się, że szukał sposobu, by całkowicie wyleczyć chorobę. Ten z kolei nie musiał pytać: jasnym było, że Lestrange pociągnie za odpowiednie sznurki, by rozeznać się w sprawie potencjalnych eliksirów. I być może skutecznego lekarstwa.