23.06.2024, 11:26 ✶
Anthony przełknął uwagę o winie bez najmniejszego skrzywienia. O gustach się przecież nie dyskutowało, a wiadomo było, że ludzkość wymyśliła kilka rozwiązań po to, aby z nich korzystać i tak jak sam nie przepadał za baletem, nie zamierzał wymagać, by wszyscy byli fanami wina rozkoszującymi się wszystkim tym co szlachetny trunek miał do zaoferowania.
Pogrążył się też w opowieści o bieżących sprawach w Anglii przekazując zarówno bieżące sprawy poruszające opinię publiczną, ale też kilka soczystych plotek z ministerstwa, podłoże spraw, które nie przenikały do świadomości przeciętnego zjadacza chleba. Był bardzo dobrze zorientowany, musiał być, żeby czuć skąd wieje wiatr i jak utrzymać się na wznoszącej fali. Siłą rzeczy, przez wzgląd na Departament dla którego pracował, zahaczył też o kilka spięć na linii z Francją i Związkiem Radzieckim, utrudnienia w podróżach międzynarodowych i tym jak napięcia w świecie mugolskim przekładają się na możliwości czarodziei. Pilnował przy tym jak barometr śledzący stężenie wilgotności i ciśnienia w powietrzu, na ile też informacje, które podaje Richardowi są tymi, które go realnie interesują.
Wieczór upłynął przyjemnie, Shafiq cenił odminną perspektywę, zwłaszcza kogoś kto ukorzeniał się w zupełnie innej społeczności i – z tego co mu się przynajmniej wydawało – nawet na dobre to Mulciberowi wychodziło. Zapłacił w całości za posiłek i alkohol, czas było zbierać się do domu, a Anthony miał zdecydowanie dłuższą przynajmniej geograficznie drogę przed sobą, choć możliwe że dzięki świstoklikowi udostępnionemu przez Ministerstwo szybciej będzie w swoim apartamencie na Alei Horyzontalnej niż Richard w swoim większym z powodu poszerzającej się rodziny mieszaniu.
– Hu... ten ziąb... – zapiął ciasno płaszcz i wcisnął głębiej kapelusz na głowę, gdy wyszli na zewnątrz pubu.– Jak ty sobie z nim radzisz? – mimo, że był rozgrzany rybą i piwem, od razu poczuł do głębi kośćca norweski wiatr hulający po ulicach.
Pogrążył się też w opowieści o bieżących sprawach w Anglii przekazując zarówno bieżące sprawy poruszające opinię publiczną, ale też kilka soczystych plotek z ministerstwa, podłoże spraw, które nie przenikały do świadomości przeciętnego zjadacza chleba. Był bardzo dobrze zorientowany, musiał być, żeby czuć skąd wieje wiatr i jak utrzymać się na wznoszącej fali. Siłą rzeczy, przez wzgląd na Departament dla którego pracował, zahaczył też o kilka spięć na linii z Francją i Związkiem Radzieckim, utrudnienia w podróżach międzynarodowych i tym jak napięcia w świecie mugolskim przekładają się na możliwości czarodziei. Pilnował przy tym jak barometr śledzący stężenie wilgotności i ciśnienia w powietrzu, na ile też informacje, które podaje Richardowi są tymi, które go realnie interesują.
Wieczór upłynął przyjemnie, Shafiq cenił odminną perspektywę, zwłaszcza kogoś kto ukorzeniał się w zupełnie innej społeczności i – z tego co mu się przynajmniej wydawało – nawet na dobre to Mulciberowi wychodziło. Zapłacił w całości za posiłek i alkohol, czas było zbierać się do domu, a Anthony miał zdecydowanie dłuższą przynajmniej geograficznie drogę przed sobą, choć możliwe że dzięki świstoklikowi udostępnionemu przez Ministerstwo szybciej będzie w swoim apartamencie na Alei Horyzontalnej niż Richard w swoim większym z powodu poszerzającej się rodziny mieszaniu.
– Hu... ten ziąb... – zapiął ciasno płaszcz i wcisnął głębiej kapelusz na głowę, gdy wyszli na zewnątrz pubu.– Jak ty sobie z nim radzisz? – mimo, że był rozgrzany rybą i piwem, od razu poczuł do głębi kośćca norweski wiatr hulający po ulicach.