• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony

[25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#5
23.06.2024, 21:13  ✶  
A co, jeśli niektórzy nie mieli wyboru?
Jeśli zrezygnowałby z rodziny, nazwiska i tytułu, zostałby sam, bo nawet przyjaciele by go opuścili — zawsze woleli Stanleya, niż jego. On był tym głupawym, śmiesznym kolegą, a nie głową bandy. Matce pękłoby serce, jego siostra zniosłaby to pewnie równie źle, bo rozpieszczał ją, jak mało kogo i zawsze przesadnie o nią dbał. Miewał myśli, aby odpuścić — zwłaszcza w chwilach, gdy ojciec niczym kat stał nad nim, a kolejne uderzenia rozcinały skórę lub sprawiały, że pojawiały się nowe siniaki, jeśli miał lepszy dzień. Gdy uczył się hipnozy, bo wierzył, że ta jedna umiejętność wszystko zmieni. Czy tak było? Nie. Anthony mało kiedy korzystał z wahadełka, mając jakiś wewnętrzny opór przed narzucaniem ludziom swojego zdania, złej woli. Zawsze wściekał się, gdy odcinali go od tego, czym zajmowali się Borginowie i skupiał się na karierze, ale gdy już dostał na tacy to, czego tak pragnął, wolałby tego nie mieć, bo okazywało się, że to nie jego pragnienia. A musiał tkwić w roli, był im to winien. Czuł się zobowiązany, a wobec kuzyna miał olbrzymi dług wdzięczności, bo Stasiek tylko bronił go przed ojcem i się stawiał, gdy ten padalec jeszcze żył. Jak mógłby go tak rozczarować i rzucić rodzinę dla czegoś tak egoistycznego, jak miłość? Gdyby nie był dziedzicem, gdyby był jakimś piątym dzieckiem, mało ważnym w drzewie rodowym, byłoby inaczej. A oni w niego inwestowali, co zrozumiał dopiero z czasem.
Kurewsko nienawidził przeznaczenia i miejsca, w którym się znalazł. Błądził, jak to dziecko we mgle, jak tamten chłopiec ze statku, który dogłębnie nim wstrząsnął. Przeklął w myślach, gdy jego wzrok kolejny raz przesunął po jej twarzy. Ze wszystkich ludzi, musiał wybrać sobie właśnie Brenne? Może częściowo wierzył, że będzie mogła zostać jego słońcem, aniołem, który wyciągnie dłoń i pomoże mu wyjść z tego całego burdelu, w którym tkwił, a gdzie nie mógł nawet być sobą, bo jak się okazywało, oczekiwań wcale nie spełniał.
- Tak, to było dawno. - przytaknął cicho, niechętnie zerkając gdzieś na bok, pomiędzy regał, a zegar, który ciągle odmierzał czas, nieubłagania dążąc do momentu, w którym się zatrzyma. Alkohol wcale nie zaspokajał pragnienia, ale pozwalał nieco złagodzić towarzyszący mu ból, który zdawał się gromadzić przez lata, a ostatnie wydarzenia miały przelać goryczkę i sprawić, że się po prostu wylewał. I gdy tak mówił, Brenna nie była zadowolona. Gardziła nim, nie lubiła go i wiedział, chyba dlatego, że był komornikiem i znał się na ludziach, że zrobi wszystko, aby go w tym dosadnie uświadomić, sprawić, żeby ją znienawidził. Tylko Longbottom nie wiedziała, że to nie było możliwe. Pewne rzeczy były w człowieku głęboko zakorzenione, pewne uczucia miały trwać zawsze, nawet jak stłumione i zgaszone, były czymś niezastąpionym, cieniem przeszłości i powodem do gdybania. Czy wstydził się tego, co mówił? Nie, chociaż nigdy nie był dobry w wyznaniach, niezbyt umiał ubierać w słowa uczucia. Zwykle działał, czego dowodem były wysyłane do niej od lat kwiaty, czekoladki, czy ogarnianie finansów ich rodu, o czym nikomu nie mówił — zawsze upewniał się, że wszystko było prawidłowe i dobrze rozliczone.
- Atreus nie jest złym człowiekiem, ale nie jest też kimś, kto na Ciebie zasługuje — moim zdaniem. Żeby nie było, ja też na Ciebie nie zasługuje. - wyjaśnił krótko, wzruszając ramionami i widocznie mówiąc już bez owijania w bawełnę i wprost, bo było mu to po prostu obojętne. Nie było przyjemne uczucie, które tliło się w jego klatce piersiowej, ale musiał to znieść, jak mężczyzna. Nie życzył Atreusowi źle, ale był jednak kobieciarzem, a ona zasługiwała na wszystko to, co najlepsze.
Jej monolog sprawił, że wsunął dłonie pod biurko i zacisnął je mocno, a paznokcie rozcięły mu skórę. Nieco zwiesił głowę, jakby zawstydzony, chociaż tak naprawdę gasił iskrę wściekłości na to, że wspomniała o śmierci.
- Czasem człowiek nie ma wyboru Brenna, ale zapewniam Cię, cokolwiek moja rodzina zrobiła lub nie zrobiła, nie wiem, bo nie wprowadzili mnie we wszystkie sprawy — noszę ten pierdolony sygnet od niedawna, to ja nigdy nie zrobiłem nic przeciwko Tobie, przeciwko Erykowi czy innym, na których Ci zależy. - przerwał na chwilę, przełykając niewidzialną gulę, która stanęła mu w gardle. Miał znów ochotę uderzyć w ścianę, ale zacisnął jedynie mocniej dłonie, podnosząc na nią spojrzenie. - Nie jesteś w stanie sprawić, żebym Cię znienawidził, tak, jak ja nie jestem w stanie sprawić, żebyś dała mi szanse. Musisz jednak wiedzieć, że cokolwiek przyniesie przyszłość, nie pozwolę, żeby cokolwiek Ci się stało, jeśli będę o czymś wiedział i na coś miał wpływ. Bo jeśli ktokolwiek ma zginąć w tej wojnie, to ja, a nie Ty. I tak wiem, wiem, umiesz o siebie zadbać, ale obawiam się, że mnie zwyczajnie nie powstrzymać. Możesz się mną brzydzić, możesz udawać, że mnie nie znasz i możesz zapomnieć o moim istnieniu, ale ja nie zapomnę o Tobie.
Przekręcił głowę na bok, spoglądając na nią z wrodzoną upartością i może odrobinę zaróżowionymi policzkami. Przynajmniej raz mógł powiedzieć jej wszystko, dlatego też nie pozwolił jej odpowiedzieć lub wyjść, a zamiast tego otworzył tkwiącą przed nim szkatułkę i odwrócił tak, aby mogła zobaczyć zawartość. Była tam karta z kolekcji żab, którą dostał od niej kiedyś na walentynki, zadbana i zafoliowana, widocznie służącą przez lata jako talizman.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (3300), Brenna Longbottom (2495)




Wiadomości w tym wątku
[25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 09.06.2024, 22:52
RE: [25 Czerwca 1972] | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 09.06.2024, 23:45
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.06.2024, 22:25
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 11.06.2024, 23:07
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 23.06.2024, 21:13
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 23.06.2024, 22:20
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 07.07.2024, 16:36
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 07.07.2024, 17:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa