24.06.2024, 10:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2024, 10:39 przez Jonathan Selwyn.)
Na scenie z Geralidne, Anthonym i Erikiem
– Spokojnie, my tobie też – odpowiedział wesoło Erikowi na komentarz o dawaniu forów. Chyba zaczynał mieć jeszcze lepszy humor, niż chwilę wcześniej.
Zerknął na Anthony'ego i poklepał go po przyjacielsku po plecach, gdy ruszyli w stronę sceny.
– Lipiec? Nie. To tak po prostu z czystej braterskiej miłości do ciebie – rzucił przyciszonym głosem, posyłając mu kolejny uśmiech. Czasami zastanawiał się o ile więcej Shafiq musiał mieć do niego cierpliwości, że jeszcze go nie zwolnił za wszystko co czasem fundował mu Jonathan. – No i oczywiście robię to w trosce o rozciąganie twoich nadgarstków, praca biurowa sprzyja ich problemom.
Natomiast, gdy już weszli na scenę Jonathan na chwilę umilkł, pozwalając odpowiedzieć na pytanie prowadzącej Erikowi i Anthony'emu, temu drugiemu zresztą nie wchodząc ani na chwilę w słowo, gdy czarodziej odgrywał tę niewielką scenkę, ograniczając się jedynie do uśmiechu i ukłonu w stronę widowni, słysząc że podobno nadawałby się na stand upera. Pff… Stand up. Niska formą rozrywki. On nie musiał wynajmować żadnej sali i prosić ludzi, by kupili bilety, aby zabawiać tłumy.
– Łuk może i nie jest mi obcy, ale rzeczywiście chętnie przyjmę każdą radę – odpowiedział w końcu Geraldine, skromnie jak na siebie, gdy Shafiq skończył mówić. A może strzelanie z łuku okaże się właśnie sportem dla niego? Szkoda tylko, że z łowiectwem raczej nie było mu po drodze. Właśnie dlatego, gdy organizowali kiedyś w Hogwarcie grę terenową, wolał postawić na bardziej humanitarne wobec zwierząt rozwiązanie i wymyślił, aby polować na przebranych za niuchaczy pierwszoroczniaków. A potem i tak nie było żadnego polowania, bo Anthony uznał, że jest głupim Gryfonem, a gra terenowa wcale nie wymaga biegania po Zakazanym Lesie i łowów. Zamiast tego musiał wymyślać jakieś zagadki.
– Spokojnie, my tobie też – odpowiedział wesoło Erikowi na komentarz o dawaniu forów. Chyba zaczynał mieć jeszcze lepszy humor, niż chwilę wcześniej.
Zerknął na Anthony'ego i poklepał go po przyjacielsku po plecach, gdy ruszyli w stronę sceny.
– Lipiec? Nie. To tak po prostu z czystej braterskiej miłości do ciebie – rzucił przyciszonym głosem, posyłając mu kolejny uśmiech. Czasami zastanawiał się o ile więcej Shafiq musiał mieć do niego cierpliwości, że jeszcze go nie zwolnił za wszystko co czasem fundował mu Jonathan. – No i oczywiście robię to w trosce o rozciąganie twoich nadgarstków, praca biurowa sprzyja ich problemom.
Natomiast, gdy już weszli na scenę Jonathan na chwilę umilkł, pozwalając odpowiedzieć na pytanie prowadzącej Erikowi i Anthony'emu, temu drugiemu zresztą nie wchodząc ani na chwilę w słowo, gdy czarodziej odgrywał tę niewielką scenkę, ograniczając się jedynie do uśmiechu i ukłonu w stronę widowni, słysząc że podobno nadawałby się na stand upera. Pff… Stand up. Niska formą rozrywki. On nie musiał wynajmować żadnej sali i prosić ludzi, by kupili bilety, aby zabawiać tłumy.
– Łuk może i nie jest mi obcy, ale rzeczywiście chętnie przyjmę każdą radę – odpowiedział w końcu Geraldine, skromnie jak na siebie, gdy Shafiq skończył mówić. A może strzelanie z łuku okaże się właśnie sportem dla niego? Szkoda tylko, że z łowiectwem raczej nie było mu po drodze. Właśnie dlatego, gdy organizowali kiedyś w Hogwarcie grę terenową, wolał postawić na bardziej humanitarne wobec zwierząt rozwiązanie i wymyślił, aby polować na przebranych za niuchaczy pierwszoroczniaków. A potem i tak nie było żadnego polowania, bo Anthony uznał, że jest głupim Gryfonem, a gra terenowa wcale nie wymaga biegania po Zakazanym Lesie i łowów. Zamiast tego musiał wymyślać jakieś zagadki.