24.06.2024, 12:32 ✶
Południowe stragany, Château des Dragons
– Najbardziej to się udało Shafiqowi wyjść na zdjęciu o tu, proszę. – kobieta wyciągnęła spod lady jedną z butelek wina, które rozlewane było również z beczek. Obróciła butelkę na drugą stronę, eksponując z wprawą hostessy, tylną obwolutę, na której znajdowało się ruchome zdjęcie Anthony'ego Shafiqa trzymał w objęciach małego smoka opalookiego. – Proszę bardzo, pan szef i sponsor dzisiejszej winiarskiej rozpusty. Polityk, filantrop, smokolub. Jeśli chciałbyś, żeby coś było sprowadzane do naszego pięknego kraju, to jest to osoba, do której powinieneś uderzać. – dokonawszy krótkiej prezentacji dostawiła drugą, bliźniaczą butelkę.
– Wino przy stoisku jest za darmo i oczywiście możesz brać ze sobą te kubeczuszki i nawet mnie się nie tłumaczyć. Ale możesz też wydać te dwa galeony i zabrać opalooki rocznik ze sobą do domu. – zaproponowała, bo może i nie chciało jej się tu siedzieć, ale cóż, zgodziła się, to nie będzie teraz kręcić nosem. Podobne rozbawienie wzbudziły w niej kolejne słowa Leona.
– Neah, zostane, zostanę, mam u szefa dług, więc ten jeden dzień spędzony tutaj, jest na prawdę małym piwem, czy może nie.. czekaj, tu, przy stanowisku nie mówimy o piwie, jest małym winem, dla mnie, do przełknięcia, rozumieszszsz? – zaszeleściła pod koniec, widać jednak było, że ta rozmowa przyniosła jej jakąś ulgę. W dłoniach obróciła kamyczki ofiarowane jej przez poprzednią klientkę, czujne czarne oczy rozejrzały się po okolicy, znów spokojnej, znów tłocznej ludźmi. – A Ty? Robisz w życiu to co kochasz? Znalazłeś sobie ssswoją ścieżkę?
– Wino przy stoisku jest za darmo i oczywiście możesz brać ze sobą te kubeczuszki i nawet mnie się nie tłumaczyć. Ale możesz też wydać te dwa galeony i zabrać opalooki rocznik ze sobą do domu. – zaproponowała, bo może i nie chciało jej się tu siedzieć, ale cóż, zgodziła się, to nie będzie teraz kręcić nosem. Podobne rozbawienie wzbudziły w niej kolejne słowa Leona.
– Neah, zostane, zostanę, mam u szefa dług, więc ten jeden dzień spędzony tutaj, jest na prawdę małym piwem, czy może nie.. czekaj, tu, przy stanowisku nie mówimy o piwie, jest małym winem, dla mnie, do przełknięcia, rozumieszszsz? – zaszeleściła pod koniec, widać jednak było, że ta rozmowa przyniosła jej jakąś ulgę. W dłoniach obróciła kamyczki ofiarowane jej przez poprzednią klientkę, czujne czarne oczy rozejrzały się po okolicy, znów spokojnej, znów tłocznej ludźmi. – A Ty? Robisz w życiu to co kochasz? Znalazłeś sobie ssswoją ścieżkę?
Opis Tahiry
Postać prowadzi: Millie Moody
Postać prowadzi: Millie Moody
@Leon Bletchley