24.06.2024, 12:50 ✶
Kiedy Rita postanowiła współpracować i udać się z nim złożyć wyjaśnienia, był w siódmym niebie, choć oczywiście nie zamierzał tego po sobie pokazywać. Był Bardzo Poważnym Funkcjonariuszem, jego szara pelerynka powiewała dumnie, przykrywając część równie szarego munduru. Nie zamierzał z nią rozmawiać wcale, nie rozmawia się z podejrzanymi, to przecież wystawia mocno na okoliczność łapówki czy innego matactwa. Ale Rita brzmiała tak niewinnie, że nie sposób nie było usłyszeć jej zgrabnie uformowanych zdań.
Zmarszczył czoło.
– Jak to ministerstwa? – Zdziwił się na tyle, że zapomniał spytać o legitymację służbową. Zdziwił się na tyle (a może to ton jej głosu, przecież taki głos nie mógłby go okłamać?), żeby nie poddawać w wątpliwość tego, czy ona pracownicą ministerstwa jest czy nie jest. Z resztą, współpracowała, nie uciekła, więc... – Zaraz, jesteś z wewnętrznego? Czy ja przeszkodziłem w śledztwie dotyczącego tej starej jędzy? – przejął się nagle i zatrzymał w miejscu, by uważnie zlustrować jej twarz. Potem złapał ją za ramię, choć nie było to bardzo mocne złapanie, i pociągnął bliżej ściany tak by nie zawadzali przechodniom. Zmrużył oczy przypatrując jej się czujnie, w zamyśleniu: – Kto Cię tu przysłał, o co chodzi, że to sprawa ministerstwa? Możesz mi to powiedzieć, gramy w końcu do tej samej bramki, co nie? – był prostym chłopakiem ale ambicje miał spore. Co jakiś czas zezował na skrzynkę, którą wciąż miała w ręku. W sumie powinien ją skonfiskować, ale... bał się tego gówna nawet dotknąć. Podziwiał ją bardzo za odwagę z którą trzymała przeklęty kwiat.
Zmarszczył czoło.
– Jak to ministerstwa? – Zdziwił się na tyle, że zapomniał spytać o legitymację służbową. Zdziwił się na tyle (a może to ton jej głosu, przecież taki głos nie mógłby go okłamać?), żeby nie poddawać w wątpliwość tego, czy ona pracownicą ministerstwa jest czy nie jest. Z resztą, współpracowała, nie uciekła, więc... – Zaraz, jesteś z wewnętrznego? Czy ja przeszkodziłem w śledztwie dotyczącego tej starej jędzy? – przejął się nagle i zatrzymał w miejscu, by uważnie zlustrować jej twarz. Potem złapał ją za ramię, choć nie było to bardzo mocne złapanie, i pociągnął bliżej ściany tak by nie zawadzali przechodniom. Zmrużył oczy przypatrując jej się czujnie, w zamyśleniu: – Kto Cię tu przysłał, o co chodzi, że to sprawa ministerstwa? Możesz mi to powiedzieć, gramy w końcu do tej samej bramki, co nie? – był prostym chłopakiem ale ambicje miał spore. Co jakiś czas zezował na skrzynkę, którą wciąż miała w ręku. W sumie powinien ją skonfiskować, ale... bał się tego gówna nawet dotknąć. Podziwiał ją bardzo za odwagę z którą trzymała przeklęty kwiat.