24.06.2024, 18:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2024, 18:43 przez Isaac Bagshot.)
Ogród - Gerry, Eden i Alexander.
- Tak, z tymi drinkami zdecydowanie jest coś nie tak...- Pokręciła głową i przetarł twarz dłonią. Czy przed chwilą naprawdę myślał tylko o tym, żeby zrobić zdjęcie pannie młodej? Ponieważ się w niej zauroczył? Nie, to było szalone. Dobrze, że ten dziwny stan mu minął. Jeśli miałby zagadać do jaliejkolwiek kobiety i proponować jakieś dwuznaczności, to zdecydowanie zacząłby od Geraldine.
- Przyszłaś tutaj z Erikiem?- Zapytał i wyciągnął z kieszeni marynarki piersiówkę. Rozejrzał się, czy nikt na nich nie patrzył. Upił łyk i podał ją Gerry. Ten alkohol był przynajmniej bezpieczny.- Nie będzie zły, że zostawiłaś go samego przy stole? I dzięki, że mi pomogłaś i ze mną wyszłaś.- Uśmiechnął się do przyjaciółki. Kiedy odwrócił od niej wzrok, jego spojrzenie skrzyżowało się że spojrzeniem Alexandra Mulcibera. Złapał za aparat, ponieważ tak właściwie to był przecież w pracy. Miał nadzieję, że Geraldine wybaczy mu, że będzie robił zdjęcia spacerującym w ogrodzie gościom.
- O, dzień dobrym. Zapraszam do zdjęcia piękna parę, panie Mulciber? Obok stoi zapewne pańska piękna małżonka? Zdjęcie na tle róż? Co państwo na to? To będzie wspaniała pamiątka dla państwa młodych, a może i nawet okładka najnowszego wydania Czarownicy? Zapraszam.- Powiedział, przykładając aparat do twarzy. Pierwsze zdjęcie jakie zrobił, przedstawiało wyraźnie kulącego się Alexandra na tle swojej pięknej partnerki.
- Tak, z tymi drinkami zdecydowanie jest coś nie tak...- Pokręciła głową i przetarł twarz dłonią. Czy przed chwilą naprawdę myślał tylko o tym, żeby zrobić zdjęcie pannie młodej? Ponieważ się w niej zauroczył? Nie, to było szalone. Dobrze, że ten dziwny stan mu minął. Jeśli miałby zagadać do jaliejkolwiek kobiety i proponować jakieś dwuznaczności, to zdecydowanie zacząłby od Geraldine.
- Przyszłaś tutaj z Erikiem?- Zapytał i wyciągnął z kieszeni marynarki piersiówkę. Rozejrzał się, czy nikt na nich nie patrzył. Upił łyk i podał ją Gerry. Ten alkohol był przynajmniej bezpieczny.- Nie będzie zły, że zostawiłaś go samego przy stole? I dzięki, że mi pomogłaś i ze mną wyszłaś.- Uśmiechnął się do przyjaciółki. Kiedy odwrócił od niej wzrok, jego spojrzenie skrzyżowało się że spojrzeniem Alexandra Mulcibera. Złapał za aparat, ponieważ tak właściwie to był przecież w pracy. Miał nadzieję, że Geraldine wybaczy mu, że będzie robił zdjęcia spacerującym w ogrodzie gościom.
- O, dzień dobrym. Zapraszam do zdjęcia piękna parę, panie Mulciber? Obok stoi zapewne pańska piękna małżonka? Zdjęcie na tle róż? Co państwo na to? To będzie wspaniała pamiątka dla państwa młodych, a może i nawet okładka najnowszego wydania Czarownicy? Zapraszam.- Powiedział, przykładając aparat do twarzy. Pierwsze zdjęcie jakie zrobił, przedstawiało wyraźnie kulącego się Alexandra na tle swojej pięknej partnerki.