24.06.2024, 18:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2024, 18:54 przez Anthony Shafiq.)
—19/07/72—
List spisany na czerpanym papierze, grubym i aksamitnym w dotyku. Atrament płynnie przechodził między srebrem a granatem, a pieczęć nosiła na sobie niedomiennie wizerunek trójgłowego smoka
Londyn, 19.08.72
Drogi mój imienniku!
Niezmiernie dziękuję Ci za dostarczenie dokumentów, o które Cię prosiłem. Jestem niebywale wdzięczny za pomoc w tym projekcie, choć zdaje mi się, że obiekt tej śmiesznostki zaczyna się domyślać. Chyba zbyt mi zależy, za tracam swoje zdolności kamuflujące emocjonalny wachlarz, a mój entuzjazm aż nazbyt przemawia przeze mnie, gdy mówię o tej ruinie, której dowody ruinowatości mi dostarczyłeś. Niemniej, wielka premiera za kilka dni. Może to wystarczy... czy jeśli jednak nie powiedzie się mój plan, gotów byłbyś poświęcić godzinę, góra dwie swojego czasu na odegranie syna właściciela? Myślę, że wizyta u Potterów (oczywiście na mój koszt!) załatwi sprawę. Będę Ci dłużny Anthony, nawet jeśli okaże się to niepotrzebne, liczę na Twoją wizytę w Little Hangleton w najbliższym czasie.
Dotarły do mnie również wieści o Twoich zaręczynach? Nie jestem pewien na ile są potwierdzone, każda wersja wydarzeń sprzed tygodnia zdaje się coraz bardziej surrealistyczna. Daj znać proszę, czy śmiać się z Tobą z tych ploteczek i nadmiernej wyobraźni starszyzny, która nie wie co robić już ze swoim życiem, czy może... pomóc Ci w organizacji ślubu? Sam swój miałem co prawda przed dwudziestoma laty, ale z chęcią podzielę się z Toba doświadczeniem lub też wysłucham Twoich żali.
Wypatruję odpowiedzi, najlepiej jakbyś dał Ptolemeuszowi jakiegoś królika czy nutrię i napisał mi od razu!
Anthony