To co działo się na scenie, przechodziło ludzkie pojęcia. Nie tylko prowadząca przekroczyła swoje kompetencje, ale ujrzenie Stanleya, biorącego udział w tym wydarzeniu było takim samym zaskoczeniem, co Sophie. O ile po dziewczynie by się mogli tego spodziewać, to nie po Borginie.
Nie był to koniec niespodzianek. Rozglądając się, Richard w końcu dostrzegł Charlesa w towarzystwie nieznanej mu dziewczyny. To nie przykuło jednak jego większej uwagi, kiedy poczuł upierdliwy wzrok na sobie a w umyśle, jakby naruszenie bariery? Zmarszczył brwi, odszukując wzrokiem intruza. Jako oklumenta, miał ochronę umysłu cały czas włączoną. Nie spodziewał się, że ktokolwiek podejmie próby przebicia się przez jego ochronę umysłu. Tym podejrzanym stał się Bulstrode. Kto by pomyślał. Aura Richarda była mieszanką barw brązowej z żółtą z niewielką domieszką czarnej. W obecnej sytuacji był opanowany, spokojny ale i zaskoczony jak inny zaistniałą sytuacją. To by najpewniej zobaczył aurowidz, gdyby przebił się przez jego barierę ochronną umysłu.
"Co kombinujesz?" – pomyślał. Zauważając po chwili, że Atreus wstał i skierował się pod scenę.
Wymiana spojrzeń braci, gdzie Richard nie ukrywał po sobie, że wie jak źle i paskudnie zrobiła się sytuacja. Rozumiał zaistniały problem, kiedy dostrzegł również u Atreusa odznakę aurorską. Stanley o nim opowiadał. Taki z niego przyjaciel?
- Nie jest.Potwierdził krótko, zgodnie z prawdą Robertowi i gdyby nie okoliczności, dodałby może coś więcej. Nie było na to na razie czasu.
Przepuścił brata, skoro chciał samodzielnie spróbować czegoś się dowiedzieć, przeciągnąć sprawę, zagadać. Dać więcej czasu do działania, a dokładniej, zwiania Stanleyowi. Nie zamierzał go zatrzymywać. Przecież wiedział co robi. Na wszelki wypadek, Richard pozostawał w gotowości, aby w razie konieczności interweniować. Mieć nadzieję, że nie będzie to konieczne.
Podczas gdy Robert postanowił porozmawiać z Atreusem, Richard przeniósł spojrzenie w stronę sceny, gdzie prowadząca nagle zakończyła całe wydarzenie, a w raz z tym zarejestrował zniknięcie bratanka i bratanicy ze sceny. Teleportowali się. Opuścił wzrok w kierunku brata, aby zarejestrować jego reakcję, po czym na Lorien a następnie w kierunku Charlesa. Niespodziewana zagrywka, w której trzeba było udawać zaskoczenie.
Osoby, które przyszły tylko oglądać wydarzenie, po jego zakończeniu zaczęli się rozchodzić. Niewielu zostawało. Z kolei pojawili się inni auroezy z Ministerstwa. "Cholera… " – pomyślał, widząc ich jak podeszli pod scenę. Nie ruszał się ze swojego miejsca. Obserwował przebieg zdarzenia, słuchając wymiany zdań. Oparł dłonie o biodra i czekał na rozwój sytuacji.