25.06.2024, 09:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.06.2024, 09:21 przez Bard Beedle.)
Nic się nie stało, gdy rozgrzebały ziemię – nie było tu żadnej pułapki, nie znalazły zakopanych skarbów, nie wybuchły zaklęcia i nie zaatakowały ich potwory. Jedyne co mogły dostrzec, to jakiś materiał, bardzo stary, strzęp zaledwie, który musiał leżeć w tym miejscu bardzo długo. I to, że gleba ustępowała faktycznie łatwo: jakby niedawno ją rozgrzebano.
Wiedźma niczego tutaj teraz nie ukryła.
Raczej wydobyła spod ziemi to, co leżało tutaj od bardzo dawna. Zrobiła to też prawdopodobnie nie dalej niż kilkanaście minut temu – usunięte rośliny mimo tego, że było bardzo ciepło, wyglądały na świeżo wyrwane z ziemi. Musieli dosłownie wyminąć się z Lydią, o ile faktycznie to ona tutaj mieszkała.
W powietrzu wciąż unosiła się woń czarnej magii, a także jakiś inny, specyficzny i nieprzyjemny zapach, drażniący nozdrza dziewcząt, który nasilił się wraz z naruszeniem ziemi.
Erik przypatrując się śladom mógł jedynie stwierdzić, że były nieco dziwne: podobne ludzkim, ale ktoś, kto tędy szedł, nie poruszał się w naturalny sposób, i że wiodły do furtki (a potem, jak widzieli wcześniej na ścieżce – w stronę posiadłości, w której się zatrzymali). Thomas w tym czasie zdołał otworzyć drzwi – zamek był nieco bardziej skomplikowany niż te standardowe i typowa alohomora zapewne by nie wystarczyła, on jednak na szczęście dobrze orientował się w mechanizmach. Wejście stanęło więc otworem.
Na parterze domu wiedźmy znajdowały się cztery pomieszczenia: niewielka kuchnia, równie nieduży salonik i dwa pokoje. Oba wydawały się należeć do kobiet, i przynajmniej na pierwszy rzut oka wydawały się całkiem zwyczajne. W salonie na ścianie powieszono czarodziejskie, ruchome zdjęcia: jedno przedstawiało kilka dziewczynek, przed Księżycowym Stawem, i przypatrując się im uważnie, mogli dostrzec, że dwie z nich chyba były obecne także na portrecie w domu Juliusów. Prawdopodobnie były to starsze z ich córek. Na wszystkich pozostałych jednak były albo dwie dziewczynki, które do rodziny Juliusów nie należały, albo jedna z nich – na najnowszym zdjęciu (ale i tak pochodzącym zapewne sprzed lat, sądząc po jego jakości) była właśnie ta jedna, na oko musiała mieć wtedy jakieś osiemnaście – dwadzieścia lat.
Tura do 29.06.
Wiedźma niczego tutaj teraz nie ukryła.
Raczej wydobyła spod ziemi to, co leżało tutaj od bardzo dawna. Zrobiła to też prawdopodobnie nie dalej niż kilkanaście minut temu – usunięte rośliny mimo tego, że było bardzo ciepło, wyglądały na świeżo wyrwane z ziemi. Musieli dosłownie wyminąć się z Lydią, o ile faktycznie to ona tutaj mieszkała.
W powietrzu wciąż unosiła się woń czarnej magii, a także jakiś inny, specyficzny i nieprzyjemny zapach, drażniący nozdrza dziewcząt, który nasilił się wraz z naruszeniem ziemi.
Erik przypatrując się śladom mógł jedynie stwierdzić, że były nieco dziwne: podobne ludzkim, ale ktoś, kto tędy szedł, nie poruszał się w naturalny sposób, i że wiodły do furtki (a potem, jak widzieli wcześniej na ścieżce – w stronę posiadłości, w której się zatrzymali). Thomas w tym czasie zdołał otworzyć drzwi – zamek był nieco bardziej skomplikowany niż te standardowe i typowa alohomora zapewne by nie wystarczyła, on jednak na szczęście dobrze orientował się w mechanizmach. Wejście stanęło więc otworem.
Na parterze domu wiedźmy znajdowały się cztery pomieszczenia: niewielka kuchnia, równie nieduży salonik i dwa pokoje. Oba wydawały się należeć do kobiet, i przynajmniej na pierwszy rzut oka wydawały się całkiem zwyczajne. W salonie na ścianie powieszono czarodziejskie, ruchome zdjęcia: jedno przedstawiało kilka dziewczynek, przed Księżycowym Stawem, i przypatrując się im uważnie, mogli dostrzec, że dwie z nich chyba były obecne także na portrecie w domu Juliusów. Prawdopodobnie były to starsze z ich córek. Na wszystkich pozostałych jednak były albo dwie dziewczynki, które do rodziny Juliusów nie należały, albo jedna z nich – na najnowszym zdjęciu (ale i tak pochodzącym zapewne sprzed lat, sądząc po jego jakości) była właśnie ta jedna, na oko musiała mieć wtedy jakieś osiemnaście – dwadzieścia lat.
Tura do 29.06.