Jej strój połyskiwał w ciemności, mieniąc się srebrzystymi i fioletowymi odcieniami, niczym skrzydła ćmy w blasku księżyca. Delikatnie uniosła ręce, dając znak, że nadchodzi moment metamorfozy. Muzyka zaczęła cicho brzmieć, tworząc atmosferę tajemnicy i oczekiwania. Zwolna zaczęła rozwijać materiał otulający jej ciało, kokon. Każdy ruch był precyzyjnie zaplanowany, oddając ulotność chwili, gdy ćma uwalnia się z ograniczeń swojego schronienia. Tancerka, bez imienia, obracała się powoli, pozwalając widzom dostrzec stopniowe przemiany jej postaci. Wzrok publiczności był skupiony na każdym jej ruchu, a napięcie rosło. Kiedy kokon wreszcie opadł, odsłaniając pełnię blasku jej stroju, publiczność zamarła. Tancerka teraz w pełni przemieniona, rozłożyła ramiona, ukazując misternie zdobione skrzydła. Każdy fragment był dopracowany z niezwykłą starannością, podkreślając jej eteryczną elegancję. Ruchy kobiety nabrały lekkości, jakby unosząc się na niewidzialnych prądach powietrza. Pozbywała się kolejnych warstw odzienia przy okrzykach i oklaskach widowni. Z gracją poruszała się po scenie, jej taniec opowiadał historię wolności i przemiany. Kiedy muzyka ucichła, zakończyła występ dramatycznym gestem, pozostawiając publiczność w zachwycie. Kobieta zniknęła za kurtyną, pozostawiając po sobie wspomnienie magicznej chwili.
Morpheus nie klaskał. Wyjął za to kolejną kartę i ułożył ją na stole obok królowej. Wtedy spojrzał mrokiem czarnych dziur na Laurenta. Mrokiem kogoś, kto robi wszystko, aby uciec od swojego przeznaczenia.
— Lubię, kiedy ktoś mnie krytykuje, a karty robią to bezbłędnie za każdym razem. Nie mam ręki do hazardu, obawiam się. — A żaden Prewett nie wpuści go do swojego kasyna z tą twarzą, twarzą Longbottoma i jasnowidza.
Morpheus, z natury ciekawy i pełen pasji, postukał palcem kartę odwróconego Pazia Buław, spoglądając na nią z nieodgadnionym uśmiechem. Karta, na pozór niewinna, skrywała w sobie opowieść o niepewności i wewnętrznym zamęcie. Paź Buław, symbolizujący młodzieńczą energię, kreatywność i odkrywanie, teraz odwrócony, ukazywał drugą stronę medalu, lęki, brak pewności siebie i chaos. Wieszcz był doświadczony w zawiłościach ludzkiej duszy, dostrzegał w tej karcie odbicie wielu zagubionych dusz, które spotkał na swojej drodze. Młody paź, zamiast promieniować entuzjazmem, stał się symbolem zahamowanej kreatywności i wewnętrznych blokad. Morpheus wyobrażał sobie młodzieńca z karty, który kiedyś pełen był ambicji i marzeń, teraz walczącego z własnymi demonami. Zamiast odważnie podążać za swoimi pragnieniami, utknął w sieci zwątpienia. Jego buława, zazwyczaj atrybut mocy i inicjatywy, teraz wydawała się ciężarem, który przygniatał go do ziemi. Longbottom wiedział też, że odwrócony Paź Buław jest przestrogą. Ostrzega przed impulsywnymi decyzjami i brakiem dojrzałości.
Przekrzywił głowę. Czy był to Laurent? Możliwe.
— Owszem. Nie spodziewałem się tak interesującego towarzystwa.