06.03.1972 wieczór w jednym z pubów przy Pokątnej
Dzisiejszy dzień minął Geraldine całkiem sympatycznie. Spędziła trochę czasu w lesie, a później, później dostała mandat za źle zaparkowaną miotłę. Każdy inny zapewne by trochę inaczej zareagował na mandat, ona jednak ucieszyła się, ale tylko dlatego, że został wystawiony nie przez byle kogo. Przez to, że zostawiła miotłę na środku ulicy wpadła na dawnego znajomego z czasów szkolnych, co ogromnie poprawiło jej humor. Szczególnie, że wydawał się być równie zadowolony z jej widoku, co ona. Gerry zrobiło się jakoś tak cieplej na sercu, wróciło do niej wiele wspomnień, a do tego poczuła takie dziwne uczucie, kiedy na niego spoglądała, wcześniej chyba nie zauważała, że ma w sobie tyle uroku. Pod wpływem chwili zaprosiła go na spotkanie? Randkę? Sama nie wiedziała, co to do końca było, jednak cieszyło ją to, że jej nie odmówił.
Yaxley dotarła do domu na miotle. Od razu wskoczyła pod prysznic, aby doprowadzić się do jakiegoś porządku. Umyła nawet włosy, bo trochę zaczęły śmierdzieć wiatrem - jak zawsze, gdy dużo latała na miotle. Czas mijał jej całkiem szybko, zjadła w między czasie coś z wczorajszego obiadu. Była ogromnie podekscytowana tym spotkaniem. Zastanawiała się, jak powinna się ubrać, nie należała jednak do tych kobiet, które miały szafę pełną jakichś eleganckich kiecek. Nie chciała też przesadzić. Postawiła więc na jeansy i koszulę - zieloną, w małe, pomarańczowe kwiatki. Włosy zostawiła rozpuszczone, jeszcze trochę wilgotne. Kiedy wychodziła z domu narzuciła na wierzch jeszcze skórzany, trochę może już zniszczony, wciąż jednak jej ulubiony płaszcz. Sięgał jej niemal do kostek. Tym razem jako środek transportu nie wybrała miotły. Postanowiła się teleportować, było to w końcu szybsze.
Geraldine pojawiła się przy Ministerstwie, gdzie czekała na Thomasa. Pozwoliła sobie zapalić papierosa, przynajmniej miała czym zająć ręce. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, naprawdę cieszyła się, że znowu się zobaczą. Nie musiała długo czekać, gdyż mężczyzna pojawił się na zewnątrz tak jak mówił, chwilę po dwudziestej. Gerry przywitała go uśmiechem. - Gotowy na drugie już dzisiaj spotkanie ze mną? - Jeszcze zawsze mógł uciec. Yaxley miała kilka swoich ulubionych knajp w okolicy, sądziła jednak, że Hardwick musi też znać jakieś miejsca, skoro pracował tuż obok. - Masz jakieś ulubione miejsce w okolicy? - Przydeptała jeszcze niedopałek papierosa butem - gotowa do drogi.