25.06.2024, 17:02 ✶
Południowe stragany - Stoisko Nory
To go kosztowało wiele wysiłku. Po pierwsze dojść do mieszkania, po drugie rozpakować wszystko tak, żeby się nic nie zniszczyło, a po trzecie wyruszyć na poszukiwania telefonu. Nie było to takie łatwe, w końcu Londyn dzieli się na magiczny zwany również deztelefonowycm i na niemagiczny zwany również telefonowym, a on właśnie telefonowego potrzebował.
Szybkie zadzwonienie, dogadanie szczegółów i znów był na targowisku festynowym. Ehhh, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, chyba, że tata ładnie prosi i trzeba iść. Czego dla niego nie zrobi, co?
Najpierw jednak uznał, że powinien kupić coś do jedzenia, w końcu śniadanie nie może składać się z samej wody i powietrza. Wybrał więc stoisko Nory, z którą i tak musiał porozmawiać o pewnych sprawach, choć nie uważał za stosowne rozmawianie z nią o pracy teraz kiedy... była w pracy, byłą na festynie? Czy to czas wolny. Trudno powiedzieć.
Podszedł jednak do stanowiska i zobaczył, że Nory przy nim nie ma, jest za to Wendy z którą często trafiał na zmiany i którą dobrze znał. Już miał zamawiać bułki, kiedy kątem oka wyłapał znajomy kolor włosów. Mało jest rudych na tym świecie, ale ten odcień akurat zapamiętał po tym, jak go czarownica wystraszyła prawie na zawał wtedy w polu.
- Oh, to ty. -rzucił z uśmiechem do Heather. - Akurat ciebie, to się tu nie spodziewałem, a może powinienem. Na pewno jest to zupełnie inna sceneria niż wtedy. - rzucił do dziewczyny. - Mam nadzieję, ze lody smakują. - dodał z uśmiechem, znając odpowiedź, ale warto jest usłyszeć potwierdzenie, w końcu produkty Nory są z najwyższej półki i takie rzeczy trzeba chwalić.