25.06.2024, 22:46 ✶
Obniżyła powieki w wyraźnym geście znużenia. Zabawne, jakaż gierka od razu przyszła mu na myśl. Nauczyła się je przez laty rozpoznawać. Nadal nie rozumiała czemu złapała jego uwagę. Nie wydawało się, że znał ją z jej działalności. Zazwyczaj właśnie tacy ludzie ją rozpoznawali. Tacy, którzy chcieli jakąś wyjątkową biżuterię dla siebie bądź kogoś bliskiego.
- Bagshot? - Spytała zaskoczona. Znała to nazwisko... Nawet wiedziała skąd! - Czytałam książkę autora, który się tak nazywał... - Naprawdę to był czarodziej, który pisał książki o historii nazizmu? Wyglądał... Młodo. Może miał imię po dziadku? - Nazywam się Jagoda Brodzki.
Wiedziała, że jej nazwisko nie jest zupełnie anonimowe dla ludzi zajmujących się polityką. Jej ojciec był ambasadorem i aktualnie nie miał zamiaru wyjeżdżać z Anglii, z powodu przewrotów, jakie miały miejsce w Chorwacji. Nie mieli jednak dużo kontaktu. To nie tak, że jej ojciec uwierzył, że zrobiła to, o co była oskarżana w ojczyźnie. Wiedział jednak, że jej obserwowany i pokazanie się wspólnie mogło na nich oboje sprowadzić kłopoty...
Jego wyznania sprawiły, że przewróciła delikatnie oczami. Chyba naprawdę lubił mówić o sobie. - Dziękuję, nie palę. - Przynajmniej tego. Lubiła popalać mieszanki ziołowe z lufki.
W końcu się podniosła. Spojrzała na mężczyznę tym razem nieco oskarżająco. W końcu zakłócił jej wysoce pożądaną samotność.
- Nie wydaje mi się. Nie mieszkam w Wielkiej Brytanii od wczoraj i wiem, że tutaj również ludzie raczej zajmują się sami sobą. Może ktoś po prostu nie chce być zaczepiany, gdy ma ochotę poczytać w spokoju. - W sumie wcześniej wspomniał o książce, więc podała mu ją, wyciągając spokojnie dłoń. - Może Pan ją wziąć, jeśli Pan chce przeczytać. O ile mówi Pan po chorwacku bądź serbsku.
- Bagshot? - Spytała zaskoczona. Znała to nazwisko... Nawet wiedziała skąd! - Czytałam książkę autora, który się tak nazywał... - Naprawdę to był czarodziej, który pisał książki o historii nazizmu? Wyglądał... Młodo. Może miał imię po dziadku? - Nazywam się Jagoda Brodzki.
Wiedziała, że jej nazwisko nie jest zupełnie anonimowe dla ludzi zajmujących się polityką. Jej ojciec był ambasadorem i aktualnie nie miał zamiaru wyjeżdżać z Anglii, z powodu przewrotów, jakie miały miejsce w Chorwacji. Nie mieli jednak dużo kontaktu. To nie tak, że jej ojciec uwierzył, że zrobiła to, o co była oskarżana w ojczyźnie. Wiedział jednak, że jej obserwowany i pokazanie się wspólnie mogło na nich oboje sprowadzić kłopoty...
Jego wyznania sprawiły, że przewróciła delikatnie oczami. Chyba naprawdę lubił mówić o sobie. - Dziękuję, nie palę. - Przynajmniej tego. Lubiła popalać mieszanki ziołowe z lufki.
W końcu się podniosła. Spojrzała na mężczyznę tym razem nieco oskarżająco. W końcu zakłócił jej wysoce pożądaną samotność.
- Nie wydaje mi się. Nie mieszkam w Wielkiej Brytanii od wczoraj i wiem, że tutaj również ludzie raczej zajmują się sami sobą. Może ktoś po prostu nie chce być zaczepiany, gdy ma ochotę poczytać w spokoju. - W sumie wcześniej wspomniał o książce, więc podała mu ją, wyciągając spokojnie dłoń. - Może Pan ją wziąć, jeśli Pan chce przeczytać. O ile mówi Pan po chorwacku bądź serbsku.
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta