26.06.2024, 20:13 ✶
Kiedy pozwalałem sobie nie myśleć o krwi, to faktycznie coś innego, w sensie inne pragnienia, kwitły w mojej głowie. Niektóre ułudne, ale nikt przecież nie zabraniał marzyć o sytuacjach niewykonalnych. Gdyby jednak przestać być wampirem? Albo nim pozostać, ale móc spojrzeć na słońce? Móc na nim przebywać? Albo zaliczenie kolejnych niesamowitych festiwali w Stanach...? Albo mecz baseballa, o którym słyszałem tyle dobrego...? Może znalezienie nawet partnerki na całe życie, wyjście za mąż i spłodzenie jakichś małych cudaków? Zostanie łowcą tego tysiąclecia... powiedzmy, że jakimś wyróżnionym bardziej niż mój stary...? Skoczenie na szklaneczkę whiskey? Albo jeżdżenie rowerem bez trzymanki...?
Ja to mogłem właściwie wymieniać bez końca. Mniej i bardziej prawdopodobne sytuacje, niektóre niewykonalne, ale jednak niezwykle bliskie mojemu sercu... mojemu martwemu sercu. Też miało marzenia, też kochało, też potrzebowało towarzystwa i uśmiechów, a nie spojrzeń pełnych niepokoju, troski albo współczucia.
Mógłbym poddać się nostalgii, pomimo młodego wieku... i chyba właściwie się poddawałem. Jak ten stary dziad dawałem się ponieść wspomnieniom i sprowokowanym przeze nie marzeniom. Droga usłana płatkami, biegnę nią zadowolony jak debil i... palę się na popiół w promieniach słońca. Koniec bajki.
Tylko że byłem świeżo po uczucie. To jakoś nie pozwalało mi pochłonąć się całkowicie depresji. Jakby wyssana krew uśmiechała się do mnie i mówiła, że możemy razem podbić świat...? Tyle że nie miałem pojęcia, co miała przez to na myśli...? Raczej nie koncertowanie za dnia.
- W tym momencie popełniłeś błąd, mój drogi, bo jest mnóstwo rzeczy, które chciałbym zobaczyć, gdybym mógł teraz zobaczyć wszystko... Ale nie mogę, więc to pytanie nie pomoże nam z planem C - przyznałem nad wyraz spokojnie, jak gdybym miał te bolączki pod kontrolą. Przemyślałem to sobie niejednokrotnie, a jednak... gdzieś to tam z tyłu siedziało. Chciałbym, chciałbym bardzo.
- Ale... gdybym mógł teraz zobaczyć wszystko... - zacząłem, wznosząc spojrzenie na wieczorne niebo. Mój zadarty nos wskazał na gwiazdy. - To chciałbym zobaczyć słońce i poczuć jego promienie na swojej skórze... Może to tak nie wyglądać, aleee... Kiedyś bardzo dużo czasu spędzałem na słońcu, przede wszystkim ogrom wolnego czasu - przyznałem z tą nostalgią starego dziada, ale nic nie mogłem poradzić, że te emocje tak we mnie skakały. Rozpierała mnie energia, życie, ale jednocześnie byłem świadom, że za bardzo nie pofikam i że byłem już martwy.
- To może inaczej... Użyjemy twojej kreatywności, panie Prewett. Gdybyś był wampirem, to w jaki sposób spędzałbyś noce? - zapytałem go, oczekując informacji, że w trumnie, hehe. Te trumny to były przezabawne, ale mogły uratować życie. Niebezpiecznie byłoby zasnąć na kanapie przy odsłoniętych oknach. - Aby nie mów, że w trumnie - uprzedziłem go ewidentnie rozbawiony. Nawet nie wiedziałem, czy znał stereotypy o wampirach ani czy odróżnia je od faktów, ale... dla mnie to było bardzo zabawne.
Ja to mogłem właściwie wymieniać bez końca. Mniej i bardziej prawdopodobne sytuacje, niektóre niewykonalne, ale jednak niezwykle bliskie mojemu sercu... mojemu martwemu sercu. Też miało marzenia, też kochało, też potrzebowało towarzystwa i uśmiechów, a nie spojrzeń pełnych niepokoju, troski albo współczucia.
Mógłbym poddać się nostalgii, pomimo młodego wieku... i chyba właściwie się poddawałem. Jak ten stary dziad dawałem się ponieść wspomnieniom i sprowokowanym przeze nie marzeniom. Droga usłana płatkami, biegnę nią zadowolony jak debil i... palę się na popiół w promieniach słońca. Koniec bajki.
Tylko że byłem świeżo po uczucie. To jakoś nie pozwalało mi pochłonąć się całkowicie depresji. Jakby wyssana krew uśmiechała się do mnie i mówiła, że możemy razem podbić świat...? Tyle że nie miałem pojęcia, co miała przez to na myśli...? Raczej nie koncertowanie za dnia.
- W tym momencie popełniłeś błąd, mój drogi, bo jest mnóstwo rzeczy, które chciałbym zobaczyć, gdybym mógł teraz zobaczyć wszystko... Ale nie mogę, więc to pytanie nie pomoże nam z planem C - przyznałem nad wyraz spokojnie, jak gdybym miał te bolączki pod kontrolą. Przemyślałem to sobie niejednokrotnie, a jednak... gdzieś to tam z tyłu siedziało. Chciałbym, chciałbym bardzo.
- Ale... gdybym mógł teraz zobaczyć wszystko... - zacząłem, wznosząc spojrzenie na wieczorne niebo. Mój zadarty nos wskazał na gwiazdy. - To chciałbym zobaczyć słońce i poczuć jego promienie na swojej skórze... Może to tak nie wyglądać, aleee... Kiedyś bardzo dużo czasu spędzałem na słońcu, przede wszystkim ogrom wolnego czasu - przyznałem z tą nostalgią starego dziada, ale nic nie mogłem poradzić, że te emocje tak we mnie skakały. Rozpierała mnie energia, życie, ale jednocześnie byłem świadom, że za bardzo nie pofikam i że byłem już martwy.
- To może inaczej... Użyjemy twojej kreatywności, panie Prewett. Gdybyś był wampirem, to w jaki sposób spędzałbyś noce? - zapytałem go, oczekując informacji, że w trumnie, hehe. Te trumny to były przezabawne, ale mogły uratować życie. Niebezpiecznie byłoby zasnąć na kanapie przy odsłoniętych oknach. - Aby nie mów, że w trumnie - uprzedziłem go ewidentnie rozbawiony. Nawet nie wiedziałem, czy znał stereotypy o wampirach ani czy odróżnia je od faktów, ale... dla mnie to było bardzo zabawne.