26.06.2024, 20:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.06.2024, 20:42 przez Leonard Mulciber.)
Świeczki Mulciberów, później Mulciber Moonshine
Tak, cóż. Cokolwiek planowali dla siebie wuj i ciotka, posanowił zostawić ich z tym samych sobie. Nie jego cyrk, nie jego małpy, jak to mawiali. Niemniej, nie tyle nie wybaczyłby sobie, ile po prostu nie czułby się do końca spełniony, gdyby nie dodał jednej, istotnej rzeczy.
- Niech wuj się dzisiaj w każdym razie nie przemęcza i o ile to możliwe... W nadchodzących dniach znajdzie czas na rozmowę ze mną.
Nadal zamierzał przeprowadzić z Robertem wywiad. Jeśli nie teraz, to później. Wolał wiedzieć, na czym dokładnie stoi. Stoją.
Zasłyszawszy po drodze komentarze Notta, już nawet nie próbował ukrywać przed nikim wywracania oczyma. Jakichż to niby wielkich ran i traum można było się nabawić przez walnięcie świeczką w kształcie penisa? Nie, zdecydowanie nie zamierzał się w to angażować. Ani tym bardziej swojego wolnego czasu! Z tego też powodu spojrzał w stronę wuja Roberta z miną absolutnie pozbawioną wyrazu, kiedy ten zapytał o ich krewniaka.
- ...żadnych problemów, z tego, co mi wiadomo - odparł bez namysłu i zaraz chyłkiem wymknął się, aby oddalić w stronę sąsiedniego stoiska.
Tam też na odlew strzelił brata przez ramię.
- Hej.
Tak, cóż. Cokolwiek planowali dla siebie wuj i ciotka, posanowił zostawić ich z tym samych sobie. Nie jego cyrk, nie jego małpy, jak to mawiali. Niemniej, nie tyle nie wybaczyłby sobie, ile po prostu nie czułby się do końca spełniony, gdyby nie dodał jednej, istotnej rzeczy.
- Niech wuj się dzisiaj w każdym razie nie przemęcza i o ile to możliwe... W nadchodzących dniach znajdzie czas na rozmowę ze mną.
Nadal zamierzał przeprowadzić z Robertem wywiad. Jeśli nie teraz, to później. Wolał wiedzieć, na czym dokładnie stoi. Stoją.
Zasłyszawszy po drodze komentarze Notta, już nawet nie próbował ukrywać przed nikim wywracania oczyma. Jakichż to niby wielkich ran i traum można było się nabawić przez walnięcie świeczką w kształcie penisa? Nie, zdecydowanie nie zamierzał się w to angażować. Ani tym bardziej swojego wolnego czasu! Z tego też powodu spojrzał w stronę wuja Roberta z miną absolutnie pozbawioną wyrazu, kiedy ten zapytał o ich krewniaka.
- ...żadnych problemów, z tego, co mi wiadomo - odparł bez namysłu i zaraz chyłkiem wymknął się, aby oddalić w stronę sąsiedniego stoiska.
Tam też na odlew strzelił brata przez ramię.
- Hej.