- Lubię, kiedy każdy czuje się wyjątkowo, jeśli ci to przeszkadza następnym razem udam, że cię nie znam i minę, jakby nigdy nic. - Powiedziała nadal uśmiechając się od ucha do ucha. W końcu był to jej wujek, to, że ze sobą pracowali nic nie zmieniało, zawsze cieszyła się, kiedy go widziała. Najwyraźniej to on miał z tym jakiś problem, cóż, wystarczyło, że powie słówko lub dwa, a panna Kelly się dostosuje. Na pewno szybko wtedy się stęskni za jej poprzednim zachowaniem, bo kiedy chciała Rita potrafiła być naprawdę bardzo obojętna.
- Możemy sprawdzić, czy faktycznie są warte uwagi, ale lepiej zacząć od jednej, można cyklicznie je odwiedzać i zrobić ranking najlepszej kawiarni. - Kelly uwielbiała rywalizację i często wplątywała ją w swoje życie. Ranking magicznych kawiarni brzmiał, jak coś, co mogło im się przydać, ba nie tylko im - mogliby go opublikować i pomóc ludziom z wyborem miejsca, nie tylko oni by na tym skorzystali. Z drugiej strony takie opinie musiały być rzetelne, aby nie skrzywdzić właścicieli, czy właściwie miała czas, aby się zajmować czymś takim? Niekoniecznie.
W przeciwieństwie do matki, ona lubiła czasem się odchamić. Doceniała artystów, doceniała sztukę, sama w końcu grała na fortepianie, może nie do końca wiele ją łączyło z teatrem (poza znajomością z Selwynem), jednak zawsze skłonna była obejrzeć jakąś nową sztukę. Kawiarnia w teatrze brzmiała nie najgorzej. Na pewno pozwoli im się na moment oderwać od nudnej, szarej rzeczywistości.
- Zdaję się więc na ciebie. Mam nadzieję, że te ciastka będą warte grzechu. - Nie pogardzi też dobrą kawą, za którą naprawdę przepadała. - W takim wypadku prowadź, szkoda dnia na zastanawianie się nad wyborem miejsca. - Nie było sensu szukać innych opcji, kiedy pierwsza wydawała się być nie najgorsza.