Dopływ adrenaliny na moment kompletnie odwrócił jej uwagę od zapachu. Ale gdy truposz upadł na ziemię, szlam spływający z twarzy świnki wdał się we znaki nie tylko zmysłowi węchu, ale też dotyku. Kwiknęła przeraźliwie, po czym kichnęła kilka razy, by paskudztwo opuściło jej drogi oddechowe. Gdyby miała czym, to pewnie by zwymiotowała, ale ostatni posiłek miała dobrych kilka godzin temu.
Potrącone zwłoki wciąż próbowały coś sobą wnieść do tego świata. Jedynym plusem sytuacji był zanikający strach. Bliski kontakt trzeciego stopnia z potworem sprawił, że Peppa nie bała się go tak, jak na początku. Nie musiała znów uciekać i mogła bohatersko rozprawić się z przeciwnikiem.
A wtedy błysnął ogień gdzieś w pobliżu. Tego smrodu było za wiele. Peppa odmieniła się i znów kichnęła. Starała się nie myśleć o resztkach zombie wtapiających się w jej drogą sukienkę. Starała się nie płakać z tego powodu. Może Ministerstwo wypłaci jej jakieś odszkodowanie.
Skierowała różdżkę w stronę próbującego wstać zombiaka i rzuciła zaklęcie transmutacyjne, które powinno przemienić otaczającą truposza w trawę, w oplatające go ciasno pnącza. Niech ziemia pochłonie go po raz kolejny, tam razem na zawsze.
Rzut na transmutację - uziemienie truposza poprzez całkowite pokrycie go bujnymi pnączami
Sukces!
Sukces!