27.06.2024, 17:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 17:51 przez Icarus Prewett.)
Icarus niemal wstał. Podniósł się na przedramieniu, odkrywając przy okazji płonący ból w klatce piersiowej. Musiał mieć co najmniej jedno złamane żebro. Ale był przytomny, to najważniejsze, nawet jeśli kręciło mu się w głowie tak, że czuł, jakby zaraz miał zwrócić kolację i całe wypite whisky. Jednak, kiedy wariatka zaszarżowała w jego stronę, spanikował. Rozejrzał się w panice, wyciągnął różdżkę i wycelował w pobliski śmietnik.
Każdy czarodziej wiedział, że czarowanie w stanie nietrzeźwości było absolutną głupotą. Zaklęcia, tak jak umysł rzucającego były wtedy nieprzewidywalne i generalnie... nie wychodziły za dobrze. Tak samo teraz gdy Icarus cisnął zaklęciem w pobliski śmietnik, nie uniósł się on, ani nie poszybował w stronę napastniczki. Zamiast tego kubeł zaczął drżeć. Icarus patrzył na niego z szeroko otwartymi ze strachu oczami, aż wreszcie ze śmietnika wyleciała zgnieciona kulka z papieru. Potem kolejny śmieć poszybował w powietrze. I kolejny. Odpadki wylatywały z kubła niczym woda z kipiącego garnka.
Odwróciło to uwagę napastniczki. Icarus wstał gwałtownie i trzymając dłoń na miejscu złamania podbiegł do Basila. Złapał go za ramię.
- Zwiewajmy. Póki ta potwora jest wgapiona w... um... to, co się stało - powiedział, ciągnąc brata w stronę drzwi do domu.
Każdy czarodziej wiedział, że czarowanie w stanie nietrzeźwości było absolutną głupotą. Zaklęcia, tak jak umysł rzucającego były wtedy nieprzewidywalne i generalnie... nie wychodziły za dobrze. Tak samo teraz gdy Icarus cisnął zaklęciem w pobliski śmietnik, nie uniósł się on, ani nie poszybował w stronę napastniczki. Zamiast tego kubeł zaczął drżeć. Icarus patrzył na niego z szeroko otwartymi ze strachu oczami, aż wreszcie ze śmietnika wyleciała zgnieciona kulka z papieru. Potem kolejny śmieć poszybował w powietrze. I kolejny. Odpadki wylatywały z kubła niczym woda z kipiącego garnka.
Odwróciło to uwagę napastniczki. Icarus wstał gwałtownie i trzymając dłoń na miejscu złamania podbiegł do Basila. Złapał go za ramię.
- Zwiewajmy. Póki ta potwora jest wgapiona w... um... to, co się stało - powiedział, ciągnąc brata w stronę drzwi do domu.