Dotarli do głównego placu Hogsmeade, gdzie na środku stworzono scenę, a dookoła rozstawiono ogródki ze stolikami, eleganckie stragany z wyrobami z wysokiej półki. Należało to nazwać targiem próżności, bowiem wszystko nosiło zatrważające ceny na metkach i prezentowało się obłędnie. Może właśnie dlatego dwójka nie odstawała strojem, każdy wydawał się niezwykle odświętnie ubrany. Mały kwartet wygrywał rozrywkowe suity, które zdawały się nie kończyć, śliczne walczyki, a pary w różnym wieku tańczyły na podeście. Dookoła chodziły ślicznie ubrane kobiet z wiankami z łanów polnych i zboża i oferowały dla każdego napitek.
— Mówi pani tak, dlatego, że nie zna tutejszego systemu edukacji, który wyklucza egalitaryzm i hołduje tworzeniu konkretnych ścieżek dla konkretnych osób bez ich wyboru, segregując do konkretnych domów, jednoznacznie pieczętując różnice, miast je łagodzić. Elityzm jest bardzo widoczny, a rasizm nadal propagowany, nawet jeśli nie oficjalnie. — Cmoknął, wyraźnie niezadowolony z tego faktu. I że zaczyna mówić jak Antoniusz, chociaż tamten, w swojej nienawiści do Hogwartu, chociaż słowo trochę nad wyrost, zdawał się aprobować część segregacji, na pewno tę na elitę oraz parobków. Ravenclaw plasował się w tym zestawieniu jako myśliciele, inżynierowie, teoretycy magii oraz administracja. Kolumny, rzędy, tabelki, spisy, wykresy oraz długie, skomplikowane teksty.
— Trzysta dziewięćdziesiąt pięć, około, od wejścia do Pokoju Wspólnego Ravenclaw do Pokoju Wspólnego Slytherinu w lochach, w zależności od tego, które schody będą dostępne po drodze. Mamy sto czterdzieści dwie... Jakby to nazwać, sztuki schodów, jedna z klatek schodowych ma ruchowe kondygnacje. Aczkolwiek mój dom miał jeszcze piętrowy pokój wspólny oraz wyjście na taras. Dlatego wieża jest taka płaska. Własne obserwatorium. Hogwart jest za duży na swoją liczbę uczniów, można spędzić całe dnie widując tylko i wyłącznie zmarłych. Również się gubiłem, chociaż często celowo, dla świętego spokoju.
Morpheus zdjął z tacy dwa drinki i podał jednego Guinevere. Wysokie kieliszki i coś, co przypominało szampan. Jednak w zapachu zdecydowanie było inne. Po pierwsze, przywodziło na myśl kwiaty dzikiego bzu, a po drugie zdawało się dosłownie rozpalać umysł muzyką, wzmacniać to, co grali muzycy przy parkiecie dodatkowymi instrumentami. Ach, te zaklęte napoje czarodziejów.
— Muszę przyznać, że nie wiem do końca, z jakiego powodu i dlaczego tak wygląda to wydarzenie, ale jestem rad, że jest pani tutaj ze mną. Sny są przeznaczone dla tych, którzy śpią. — Uniósł kieliszek w toaście. — Pani Wenus, która spoczywasz w męstwie i potędze miłości, która dręczysz ludzkie ciało od środka. O Wenus, która władasz pasją i rozdajesz miłość, najurodziwsza Wenus, która wiedziesz wszelkie tęsknoty mężczyzn i kobiet i poruszasz ludzkie trzewia, sprzyjaj nam.