Uprzejmie obsługiwała klientów, zachęcając też niezainteresowanych pierwotnie przechodniów do spróbowania jej trunków. Im później się robiło, tym więcej osób chętnie przyjmowało kieliszek. Ralitsa opróżniła kilka butelek dla darmowych próbek, ale wpadło jej też trochę grosza za większe porcje, czy całe karafki. Na ten moment trudno stwierdzić, ile straciła lub też zarobiła na tym biznesie. Rachunków na bieżąco nie prowadziła. Spisała tylko swój inwentarz przed otwarciem stoiska, a po powrocie do domu zajmie się kolejnym przeliczeniem.
Spoglądała co jakiś czas na stoisko córki. Cieszyło się niesamowitym powodzeniem. Była dumna z Viorici. Córka odziedziczyła pracowitość i zapał po matce, ale szczęście i powodzenie najpewniej miała po ojcu. Wtedy przypomniało jej się coś. Kupon na loterię.
Gdy ruch przy stoisku na chwilę ustał, udała się w odpowiednie miejsce, by zobaczyć, cóż to za fant jej się przytrafi.
Z odebranym przedmiotem wróciła szybko do siebie i schowała obiekt w przestronnej kieszeni spódnicy. Podaruje go córce może dzisiaj wieczorem, a może jutro, jeśli powrót z festynu okaże się zbyt męczącym wyzwaniem.