Obserwował. Otoczenie, oraz scenę, przy której Robert rozmawiał z Aurorami. W tym z Atreusem. Nie zamierzał opuszczać jeszcze tego miejsca, póki nie będzie wiadomo co i jak. Trzeba było grać, innego wyjścia nie mieli.
Zarejestrował, że dwóch aurorów udało się na zaplecze. Najpewniej przeszukać miejsce i przepytać tutejszych organizatorów i właściciela miejsca.
Jak za ostatnim razem odczuł "atak" umysłowy na swoją barierę oklumencji, tak teraz tego pilnował bardziej. Lecz intuicja nakazała mu spojrzeć w kierunku syna. Przejął się tym co miało miejsce na scenie? Przynajmniej wyglądało to naturalnie. Zaryzykował zdjęcie ochrony, aby wpuścić pytania syna do swojego umysłu.
"- To co widziałeś. Teleportowali się ze sceny. Robert próbuje się dowiedzieć więcej. Randkowy spektakl dobiegł końca, więc możesz wracać do domu. My zostaniemy, aby dowiedzieć się co z Sophie. Jak będziemy coś więcej wiedzieć, przekaże ci szczegóły w domu."Odpowiedział synowi korzystając z umiejętności fali. Szczerze, Charles w tej chwili jedyne co mógł zrobić, to wrócić do domu. Nikt w tej chwili w zaistniałej sytuacji za wiele nie zrobi, nie pomoże. I choć Richard znał prawdę, nie chciał na razie nic więcej przekazywać synowi. Pomimo pewności, że Sophie nic nie jest i że Stanley o nią zadba, to jedna trzeba było odegrać swoją rolę, zaniepokojonego w pewnym stopniu zniknięciem bliskiego członka rodziny. Z powagą obserwował przebieg rozmowy i zachowanie każdego aurora. Być może też próbował wyczuć moment, czy będzie musiał interweniować, czy nie.
A skoro nikogo w tym budynku nie zatrzymywano i uczestnicy widowiska mogli opuszczać lokal, również Charles mógł to uczynić. Tak myślał Richard, sądząc że syn go posłucha. Czy może postąpi inaczej?