28.06.2024, 00:51 ✶
– A więc sama wywołuje objawy i jeszcze w nie wierzy – mruknął, zapisując nagle coś starannym charakterem pisma w swoich notatkach. Nie wypadałoby mu określić na głos tej sprawy mianem fascynującej, ale zdecydowanie za taką ją uważał. Nie po to przecież wybrał tę konkretną specjalizację, by zadawalać się do końca życia jedynie nudnymi, powtarzalnymi przypadkami. Zerknął na siedzącą obok niego kobietę. A może nie powinien się powstrzymywać, skoro ona widocznie też podzielała jego fascynację? Pacjenci, co było zrozumiałe, zazwyczaj burzyli się, gdy ktoś kategoryzował ich przypadki na te nudne i ciekawe, ewidentnie bardziej ciesząc się z tych drugich, ale był pewny, że ona to rozumiała. W końcu sama była klątwołamaczką.
– Basilius – powiedział, ściskając jej dłoń, tym samym zgadzając się, by przeszli na ty. Tak, tak zdecydowanie było wygodniej.
– W takim razie mam nadzieję, że go sobie nie wymyśliła – skomentował na uwagę o tym, że ich pacjentka nie wspomniała Jagodzie o wycieczce do rodzinnego domu. To był dobry trop i naprawdę liczył na to, że uda im się go trzymać.
– Jeśli zgodzi się na wizytę u siebie w domu, pozbędziemy się problemu z adresem – stwierdził i zastukał w zamyśleniu palcami o blat stołu. Pozostawały jeszcze tylko inne problemy. Kobieta mogła się nie zgodzić. Cokolwiek co wywoływało tę klątwę, mogło być ukryte gdzieś w domu. – Myśli pan... To znaczy myślisz, że jeśli napiszemy odpowiedni list, to udałoby nam się odwiedzić ją we dwójkę? – spytał, biorąc kolejnego łyka herbaty, która naprawdę była zaskakująco smaczna. Nagle się zawahał. – Chyba, że wolisz zająć się tym sama. Ostatecznie teraz to twoja pacjentka.
Oczywiście liczył, że kobieta przyjmie jego pomoc, naprawdę był ciekawy tej sprawy i chciał zobaczyć, co takiego wywoływało tę wszystkie omamy, ale potrafił uszanować to, gdyby Jagoda postanowiła działać na własną rękę.
– Basilius – powiedział, ściskając jej dłoń, tym samym zgadzając się, by przeszli na ty. Tak, tak zdecydowanie było wygodniej.
– W takim razie mam nadzieję, że go sobie nie wymyśliła – skomentował na uwagę o tym, że ich pacjentka nie wspomniała Jagodzie o wycieczce do rodzinnego domu. To był dobry trop i naprawdę liczył na to, że uda im się go trzymać.
– Jeśli zgodzi się na wizytę u siebie w domu, pozbędziemy się problemu z adresem – stwierdził i zastukał w zamyśleniu palcami o blat stołu. Pozostawały jeszcze tylko inne problemy. Kobieta mogła się nie zgodzić. Cokolwiek co wywoływało tę klątwę, mogło być ukryte gdzieś w domu. – Myśli pan... To znaczy myślisz, że jeśli napiszemy odpowiedni list, to udałoby nam się odwiedzić ją we dwójkę? – spytał, biorąc kolejnego łyka herbaty, która naprawdę była zaskakująco smaczna. Nagle się zawahał. – Chyba, że wolisz zająć się tym sama. Ostatecznie teraz to twoja pacjentka.
Oczywiście liczył, że kobieta przyjmie jego pomoc, naprawdę był ciekawy tej sprawy i chciał zobaczyć, co takiego wywoływało tę wszystkie omamy, ale potrafił uszanować to, gdyby Jagoda postanowiła działać na własną rękę.