• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [25.03.1972] Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie Theona i Eden

[25.03.1972] Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie Theona i Eden
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#3
07.01.2023, 18:15  ✶  

Chociaż nie znali się zbyt dobrze, od dawna miał na jej temat wyrobione zdanie. Przyglądanie się innym z dystansu, pozwalało wyciągnąć całkiem konkretne wnioski. Theon zaś miał całkiem sporo okazji, żeby obserwować właśnie Eden. Pierwszy raz spotkali się jeszcze w czasach szkolnych. Nie zrobiła wtedy na nim najlepszego wrażenia. Później wielokrotnie mijali się w Londynie. Jego opinia na temat blondynki nieszczególnie się wówczas zmieniła. Obecnie zaś dość często bywała w rodzinnej posiadłości Yaxleyów, gdzie spędzała czas z Geraldine i za każdym razem unikała jego towarzystwa. Nie, żeby mężczyźnie to przeszkadzało. Nie szukał kolejnych znajomości. Nie miał takiej potrzeby.

- Skoro tak twierdzisz. - skomentował jej słowa, nadal zajęty zgarnianiem jedzenia. Musiał coś wrzucić na ząb już teraz, wolał też trochę tego i tamtego zabrać na drogę. Czy rzeczywiście było tego aż tak dużo? Możliwe. Zwłaszcza, kiedy przyglądał się temu ktoś wyglądający niczym chodzący szkielet. - Piknik oznaczałby, że zamierzam się tym dzielić, czego oczywiście nie mam w planach. - przewrócił oczyma, pozwalając sobie na odgryzienie całkiem sporego kawałka słodkiej bułki. Czemu wcześniej nie podszedł do stołu? Tyle dobroci mogło mu przejść koło nosa.

Zgarnąwszy całkiem spory zapas jedzenia, ruszył na zewnątrz, nie zaprzątając sobie głowy osobą Eden. Nie zgubi się. Okolice znała całkiem nieźle i inne takie. Zainteresował się nią tylko na krótką chwilę, kiedy zajęta była doborem odpowiedniej broni. Trochę się na tym znał. Nie tak dobrze jak Geraldine, ale mimo wszystko - w jego żyłach nadal płynęła krew Yaxleyów. Ojciec przykładał do tych spraw dużą wagę, przez lata zdołał ich naprawdę sporo nauczyć. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że myśliwych lepszych od Gerarda Yaxleya, można by w całej Wielkiej Brytanii ze świecą szukać.

Parsknął śmiechem, słysząc jak poprawia go w kwestii nazwiska, a następnie dodaje coś niecoś na temat swego małżeństwa i doświadczenia, którym może się z nim podzielić. Na pewno skorzysta z tej propozycji. Zrobi to bardzo szybko. Dokładnie w tym momencie, kiedy zamarznie piekło. A w istnienie piekła nie wierzył, więc można to przyrównać do łacińskiego ad Kalendas Graecas.

Greckie kalendy nigdy nie istniały. Tak gdyby komuś umknęło.

- Zamiast tyle gadać, próbuj może coś wypatrzeć? Nie zamierzam wracać do posiadłości z pustymi rękoma, Lestrange. - tym razem zwrócił się do niej właściwym nazwiskiem. Skoro miało to dla kobiety tak wielkie znaczenie, nie będzie zwracał się do niej tym wcześniejszym. Choć w sumie nie bardzo rozumiał co za różnica? Dla niego był to mało istotny szczegół. 

Wchodząc coraz głębiej w las, starał się porusząć na tyle cicho, żeby ewentualnej zwierzyny nie spłoszyć. Rozglądał się po okolicy. Starał się wychwycić interesujące dźwięki, zauważyć jakieś ślady, które by mu cokolwiek podpowiedziały. Nie było to łatwe, ale też nie spodziewał się czegoś innego.

- Stój - mówi niemalże szeptem, wystawiając w jej kierunku rękę i dając jednocześnie znać, żeby się nie odzywała. Przynajmniej przez chwilę. Zdawało mu się, że coś zauważył. Jakiś ruch, kilka metrów dalej, pomiędzy drzewami? Nie chciał ryzykować, że zwierzyna im ucieknie. Trzeba było działać ostrożnie. Nie śpieszyć się nadmiernie. - widziałaś to? - dopytał po chwili, rozglądając się po okolicy. Nadal starał się być cicho. Zrobił kilka kroków mniej więcej w kierunku, gdzie - o ile dobrze pamiętał - powinien znajdywać się strumyk. Jeden z wielu w tej okolicy. Może to właśnie o niego chodziło? Może zwierze chciało się napić wody?


Zgodnie z poprzednią turą mamy -15 punktów do rzutu. W tej kolejce wyszło mi 45, co daje 30.
Niestety: od 1 do 30 - nic nie zauważasz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (508), Theon Travers (1120)




Wiadomości w tym wątku
[25.03.1972] Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie Theona i Eden - przez Theon Travers - 24.11.2022, 13:03
RE: [25.03.1972] Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie Theona i Eden - przez Eden Lestrange - 27.12.2022, 23:58
RE: [25.03.1972] Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie Theona i Eden - przez Theon Travers - 07.01.2023, 18:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa