28.06.2024, 22:35 ✶
Scena
Jestem na scenie z Ger, Anthonym i Jonathanem i obserwuję przyznanie Anthony'emu nagrody.— Żartujesz? — sapnął, gdy Yaxley do niego zagadała. Wywrócił teatralnie oczami, odstawiając łuk na bok. — To przecież oczywiste, że się podłożyłem, żeby reszta miała szansę się trochę pobawić...
Tak sobie wmawiaj, Longbottom, mruknął do siebie bezgłośnie. Mógł rzucać samozwańczymi dowcipami, jednak nie dało się ukryć, że to nie tak miało iść. Powinno wyjść inaczej. Właśnie te słowa obijały się o ściany erikowego umysłu, gdy zdał sobie sprawę, że wypadł... Doprawdy fatalnie na tle swoich kontrkandydatów. Nawet ten ostatni strzał nie uratował zbytnio sytuacji. Bądź co bądź, to był tylko jeden pewny punkt. Westchnął cicho, zaciskając usta w wąską linię.
Jakby na to nie patrzeć, nie powinien aż tak odstawać od Anthony'ego i Jonathana. Dzięki niech będą Merlinowi, że Godryk Longbottom spędzał Lammas w rodzinnej Warowni i nie pokusił się o to, aby dołożyć parę sykli do organizacji tegorocznego kiermaszu. Jeszcze tylko delegacji Srebrnych Różdżek tu brakowało. Oczami wyobraźni widział jego minę. Pełną zawodu i dezaprobaty, ale też autentycznego zdziwienia takim, a nie innym obrotem spraw... I miałby w tym przypadku absolutną rację.
— Miło wiedzieć, że miałeś aż tak wielką wiarę w swoje umiejętności — napomknął przyciszonym głosem do Anthony'ego. Zerknął na przydzieloną mężczyźnie tarczę strzelniczą. — Na pewno nikt ci nie udziela dodatkowych lekcji poza naszymi treningami? Mógłbym przysiąc, że dostrzegam w tym rękę jakiegoś eksperta...
Kiedy Geraldine przeszła do przyznawania Shafiqowi nagrody, Erik przesunął się bliżej Jonathana, co by Anthony mógł mieć scenę dla siebie. Och, musiał czuć się jak ryba w wodzie. W końcu pławił się właśnie w atencji całkiem sporej ilości ludzi. Niedługo później Erik poszedł w ślad innych ludzi, klaszcząc mocno, co by uhonorować zwycięstwo czarodzieja.
— Daliśmy mu wygrać, prawda? — rzucił z półuśmiechem, zerkając kątem oka na Selwyna. — W końcu też powinien mieć coś z życia od czasu do czasu...
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞