28.06.2024, 22:51 ✶
Utyka? A może po prostu nabyła taki, a nie inny styl chodzenia?, rozmyślał Erik, próbując dopasować różne narracje do śladów, jakie miał przed oczami. A może po prostu się spieszyła? Wszystko wskazywało na to, że Lydia była kobietą-orkiestrą, jeśli chodziło o różne gałęzi sztuk magicznych. Magia zauroczenia, mikstury... To eliksiry stanowiły podstawę medycyny czarodziejów, więc gdyby coś jej się przydarzyło, to powinna móc sobie poradzić z uszkodzeniami ciała.
Eh, może przykładał do tego zbyt dużą wagę i przeceniał jej umiejętności? W końcu nikt nie był idealny. A to, że specjalizowała się w zielarstwie i wiedziała, jak przygotować, chociażby eliksir odurzający, nie oznaczało od razu, że potrafiła sobie wyleczyć nogę. Poza tym profesjonalna opieka medyczna mogła znajdować się poza jej zasięgiem, skoro pomieszkiwała w takiej chacie. Oglądając się co rusz za siebie, Longbottom ruszył za Figgiem do środka. A co znaleźli w tych czterech ścianach?
Najzwyklejszą izbę. Dom przesiąknięty wspomnieniami z minionych lat, na co wskazywały, chociażby rozsiane po salonie zdjęcia młodych czarownic. Erik skinął głową Thomasowi, gdy ten udał się do jednego z bocznych pokojów, aby przyjrzeć się sypialniom. Korzystając z tego, że czarodziej udał się do bardziej prywatnych pomieszczeń, Longbottom udał się do kuchni, sądząc, że być może tam uda mu się coś znaleźć. Notatkę wsuniętą w szybkę szafki? Jakieś ślady po przygotowywanych ostatnio miksturach? Na tę chwilę nawet nie do końca wiedział, czego powinien szukać.
— Może reszcie bardziej się poszczęściło — mruknął pod nosem, otwierając kolejne szuflady i komódki znajdujące się w kuchni.
Eh, może przykładał do tego zbyt dużą wagę i przeceniał jej umiejętności? W końcu nikt nie był idealny. A to, że specjalizowała się w zielarstwie i wiedziała, jak przygotować, chociażby eliksir odurzający, nie oznaczało od razu, że potrafiła sobie wyleczyć nogę. Poza tym profesjonalna opieka medyczna mogła znajdować się poza jej zasięgiem, skoro pomieszkiwała w takiej chacie. Oglądając się co rusz za siebie, Longbottom ruszył za Figgiem do środka. A co znaleźli w tych czterech ścianach?
Najzwyklejszą izbę. Dom przesiąknięty wspomnieniami z minionych lat, na co wskazywały, chociażby rozsiane po salonie zdjęcia młodych czarownic. Erik skinął głową Thomasowi, gdy ten udał się do jednego z bocznych pokojów, aby przyjrzeć się sypialniom. Korzystając z tego, że czarodziej udał się do bardziej prywatnych pomieszczeń, Longbottom udał się do kuchni, sądząc, że być może tam uda mu się coś znaleźć. Notatkę wsuniętą w szybkę szafki? Jakieś ślady po przygotowywanych ostatnio miksturach? Na tę chwilę nawet nie do końca wiedział, czego powinien szukać.
— Może reszcie bardziej się poszczęściło — mruknął pod nosem, otwierając kolejne szuflady i komódki znajdujące się w kuchni.
(Percepcja) Szukam śladów w kuchni x2
Rzut Z 1d100 - 2
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞