29.06.2024, 11:04 ✶
Tata nie byłby z nas dumny - przeszło mi przez myśl, obserwując zaistniałą sytuację. Albo nie byłem wystarczająco dokładny, albo Adria była odporna na takie zabawy z ogłuszaniem... Okazywała się być potężniejsza od nas wszystkich razem wziętych, mimo że na dobrą sprawę nawet nie zdążyliśmy jej jeszcze drasnąć. Z kolei, udało nam się ją niesamowicie rozzłościć. A szkoda, bo ten trójząb stworzony przez kolegę, wydawał się być imponujący. Szkoda, że opadał złamany na pół. Pozostawała nam różdżka jako oręż i własna kreatywność, co z kolei przy naszej łowieckiej mentalności, a już szczególnie przy moim i Geraldine szczęściu... Ciekawe, czy mieliśmy już zarezerwowane miejsca w rodzinnym grobowcu?
Cóż, nie było co rozmyślać nad własnym życiem, szczególnie że go nie miałem. Plusy były takie, że jak przeżyję, to będę mógł o tym wszystkim opowiedzieć Daisy do napisania niesamowitego artykułu, a jak zginę, to będzie mogła pisać wspomnienia po bohaterze. Miałem nadzieję, że w obu przypadkach jej kariera rozkwitnie.
Znowu dyskretnie machnąłem różdżką. Nie wyszło mi ogłuszenie Adrii, to będziemy mniej przyjemni. Szczególnie że wzięła naszego człowieka i zerwała mu maskę. To z kolei samo przez się nakazało mi stosowanie radykalnych rozwiązań, a nie zabawy w kota i myszkę. Obstawiałem, że Esme był normalnym czarodziejem i nie miał skrzeli w zanadrzu, ani tym bardziej własnej śmierci i wampiryzmu za kołnierzem. Trzeba było go ratować. Już! Teraz!
Plan był taki, że zamierzałem teleportować się za Adrię i wgryź jej się w szyję, skrzela czy co tam miała, gdzie normalny człowiek miał szyję. Zamierzałem zrobić jedno - rozrywać, a jak miała normalną krew, to może nawet się nie opluć, tylko nieco upoić...? Ciekawe, czy jakiś szlam mógł zaszkodzić wampirowi...? Przeklęte ryby! Jak to przetrwam, to poproszę puchar rybaka roku.
Nie byłam pewna, czy rzucać, więc rzucam - na translokację w ramach teleportacji za plecami Adrii
Cóż, nie było co rozmyślać nad własnym życiem, szczególnie że go nie miałem. Plusy były takie, że jak przeżyję, to będę mógł o tym wszystkim opowiedzieć Daisy do napisania niesamowitego artykułu, a jak zginę, to będzie mogła pisać wspomnienia po bohaterze. Miałem nadzieję, że w obu przypadkach jej kariera rozkwitnie.
Znowu dyskretnie machnąłem różdżką. Nie wyszło mi ogłuszenie Adrii, to będziemy mniej przyjemni. Szczególnie że wzięła naszego człowieka i zerwała mu maskę. To z kolei samo przez się nakazało mi stosowanie radykalnych rozwiązań, a nie zabawy w kota i myszkę. Obstawiałem, że Esme był normalnym czarodziejem i nie miał skrzeli w zanadrzu, ani tym bardziej własnej śmierci i wampiryzmu za kołnierzem. Trzeba było go ratować. Już! Teraz!
Plan był taki, że zamierzałem teleportować się za Adrię i wgryź jej się w szyję, skrzela czy co tam miała, gdzie normalny człowiek miał szyję. Zamierzałem zrobić jedno - rozrywać, a jak miała normalną krew, to może nawet się nie opluć, tylko nieco upoić...? Ciekawe, czy jakiś szlam mógł zaszkodzić wampirowi...? Przeklęte ryby! Jak to przetrwam, to poproszę puchar rybaka roku.
Nie byłam pewna, czy rzucać, więc rzucam - na translokację w ramach teleportacji za plecami Adrii
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut Z 1d100 - 61
Sukces!
Sukces!