Pojawienie się Aurora Philip przyjął z mieszanymi uczuciami - nie to, że w ogóle nie byli potrzebni, jednak przybyli rychło w czas. Wszyscy uczestnicy tego przyjęcia wdali się w walkę z tą przeklętą rośliną, pozostali ratowali tych, którzy nie byli w stanie się samodzielnie obronić albo pomagali rannym. Z pewnością Aurorzy mieli wiele ważniejszych zadań, jednak miał podstawy sądzić aby oni tutaj również byli potrzebni, jak tylko zaczęło się dziać. Nie miało nic do rzeczy to, że większość z nich była w stanie się obronić samodzielnie.
Jeśli chodzi o pana Bagshota to nie wyglądał on najlepiej. Nie potrafił jednak zrozumieć jego stanu ani stojących za nim przyczyn. Wracając jednak do osoby stojącego przy nich aurora to z pewną ulgą przekazał mu pod opiekę kolejną poszkodowaną osobę.
— Pozostali ranni mogą być w innych częściach tego ogrodu. Powinien to pan sprawdzić. Ze mną jest wszystko w porządku. — Skupiony na pewnej części tego sadu nie za bardzo miał wgląd w sytuację pozostałych uczestników tego przyjęcia. Miał zamiar dopiero zorientować się w obecnej sytuacji. Zwłaszcza w kwestii Pandory i Penny, z którymi przedtem miło spędzał czas. Czy było z nimi wszystko w porządku?
— W takim razie proszę odpocząć. — Zasugerował Isaacowi. Nie każdy nadawał się do podejmowania tego rodzaju działań. Do niedawna sam mógł powiedzieć o sobie, jednak sporo się zmieniło w tym aspekcie.
— Jeśli istnieje taka konieczność to mogę zdać panu swoją relację z tego, co wydarzyło się w tym sadzie - na tyle, na ile zdołam w obecnej sytuacji. Jeśli nie ma takiej konieczności to chciałbym porozmawiać z paroma osobami i wrócić do swojego domu. — Zwrócił się do stojącego w pobliżu Aurora. Zanim opuści to miejsce to chciał porozmawiać z dwoma kobietami i może jak się uda to z gospodarzami.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate