29.06.2024, 18:56 ✶
Mulciber Moonshine
Przebywającej nieopodal Lyss, skinął krótko głową na 'dzień dobry'.
Widząc zachowanie brata, Leonard nie mógł zrobić niczego innego, jak tylko wywrócić na niego pokazowo oczami.
- Nie bądź dramatyczny. Odeśle cię za zrobienie dobrego interesu? Co z tego, jak wyglądały świeczki? Sprzedały się? Sprzedały. Pomysł wypalił? Wypalił.
Chociaż wiedział, w jak prehistorycznych podejścich do niektórych spraw żyli jego krewni, wciąż nie do końca potrafił zrozumieć ogrom afery. Wszystko można było załatwić o wiele spokojniej i dyskretniej, gdyby tylko chcieli. Darcie mord było nikomu niepotrzebne. I jeszcze teraz jakieś grożenie wykopaniem do Norwegii?
Chciał dodać coś jeszcze, być może na polepszenie nastroju brata, ale wtedy też pojawiła się kobieta, której nie kojarzył, za którą to kojarzył Charlie. Może ich klientka?
- Witam - przywitał się, skoro brat postanowił go przedstawić. Nagle łzy zniknęły i Charlie ponownie ćwierkał jak gdyby nigdy nic, huh? Pojawienie się Brenny miało przynajmniej jeden dobry efekt, jak widać.
Ledwie zdążył obejrzeć z bliska stoisko kuzynki, kiedy ta do niego wróciła. Bacznym wzrokiem obserwował jej twarz i zachowanie. Bądź co bądź, oberwała całkiem ładnym rykoszetem nie tak dawno temu.
- Jesteś blada, jak ściana - skomnentował ją zgodnie z prawdą, ale z grobową miną i tak spróbował poprawić miliard odstających w nie tę stronę kosmyków, które rozwiane były na wszystkie strony świata. - Jeśli zaczniesz mieć zawroty lub cokolwiek innego, nawet nie próbuj tego ignorować. Nie jestem w pracy. Nie będę biegał przez cały dzień i stawiał wszystkich na nogi - wrócił się do niej w suchym przekazie, ponieważ poprawne przejawianie zmartwienia nie było w jego stylu.
Przebywającej nieopodal Lyss, skinął krótko głową na 'dzień dobry'.
Widząc zachowanie brata, Leonard nie mógł zrobić niczego innego, jak tylko wywrócić na niego pokazowo oczami.
- Nie bądź dramatyczny. Odeśle cię za zrobienie dobrego interesu? Co z tego, jak wyglądały świeczki? Sprzedały się? Sprzedały. Pomysł wypalił? Wypalił.
Chociaż wiedział, w jak prehistorycznych podejścich do niektórych spraw żyli jego krewni, wciąż nie do końca potrafił zrozumieć ogrom afery. Wszystko można było załatwić o wiele spokojniej i dyskretniej, gdyby tylko chcieli. Darcie mord było nikomu niepotrzebne. I jeszcze teraz jakieś grożenie wykopaniem do Norwegii?
Chciał dodać coś jeszcze, być może na polepszenie nastroju brata, ale wtedy też pojawiła się kobieta, której nie kojarzył, za którą to kojarzył Charlie. Może ich klientka?
- Witam - przywitał się, skoro brat postanowił go przedstawić. Nagle łzy zniknęły i Charlie ponownie ćwierkał jak gdyby nigdy nic, huh? Pojawienie się Brenny miało przynajmniej jeden dobry efekt, jak widać.
Ledwie zdążył obejrzeć z bliska stoisko kuzynki, kiedy ta do niego wróciła. Bacznym wzrokiem obserwował jej twarz i zachowanie. Bądź co bądź, oberwała całkiem ładnym rykoszetem nie tak dawno temu.
- Jesteś blada, jak ściana - skomnentował ją zgodnie z prawdą, ale z grobową miną i tak spróbował poprawić miliard odstających w nie tę stronę kosmyków, które rozwiane były na wszystkie strony świata. - Jeśli zaczniesz mieć zawroty lub cokolwiek innego, nawet nie próbuj tego ignorować. Nie jestem w pracy. Nie będę biegał przez cały dzień i stawiał wszystkich na nogi - wrócił się do niej w suchym przekazie, ponieważ poprawne przejawianie zmartwienia nie było w jego stylu.