Skoro nie zamierzał jej odmawiać, zamówiła zaproponowane wino. Dokładnie te same, co zwykle. Kiedy podszedł do nich kelner, poprosiła go o butelkę półsłodkiego, białego wina marki Leroux - dobrze jej znanej, skoro za produkcje odpowiadali krewni. Kiedy kelner się oddalił, pełnie uwagi przeniosła na Philipa.
- Naprawdę po tym wszystkim chcesz zmienić temat? Tak po prostu. Nie myśl, że Ci odpuszczę, mon ami. I tak będziesz musiał opowiedzieć mi wszystko. Dokładnie i ze szczegółami. Zwłaszcza, że zgodziłam się wczoraj na przełożenie spotkania. - zwróciła mu uwagę. Nie było to jednak z jej strony jakieś takie... śmiertelnie poważne? W ogóle poważne. W tym wszystkim pozostawała wyczuwalna lekkość. Pewna żartobliwość?
Spojrzała na pozostawioną na stole filiżankę z kawą. Napój był już chłodny. Będzie musiała poprosić kelnera, żeby go od nich zabrał. Przesunęła więc naczynko, razem ze spodkiem, na bok. Tak aby nie przeszkadzał.
- Od czego powinnam zacząć? - zastanowiła się na głos. - Wróciłam ostatnio z małej trasy koncertowej. Kilka występów w kraju, kilka w Irlandii oraz Francji. Prawie trzy miesiące w ciągłym ruchu. Po tym wszystkim, udało mi się wynegocjować z moją agentką dwa miesiące wolnego. Występ na Lammas się w to nie wpisywał. Zresztą, sam przecież... - przerwała, kiedy do ich stolika podszedł kelner z butelką wina oraz dwiema lampkami. Pozwoliła, aby nalał im alkoholu. - ...mógłbyś, mój drogi, zabrać filiżankę? - poprosiła, choć zapewne i bez tego, pracownik zapytałby o wspomnianą filiżankę. Zwłaszcza, że ta została odsunięta nieznacznie na bok.
Kelner skinął głową.
- Oczywiście. Czy życzą sobie państwo czegoś jeszcze? - zapytał, gotów przyjąć ewentualne dodatkowe prośby. Zamówienia.
W reakcji na to, Celine pokręciła głową.
- Mon ami? - dodała jeszcze. Tak na wypadek, gdyby to Philip chciał coś zamówić. Kiedy zaś to również się wyjaśniło, pozwoliła aby kelner ich zostawił ponownie samych przy stoliku. Zabierając przy tym wspomnianą wcześniej filiżankę z resztkami zimnej już kawy.
Zanim wróciła do wcześniejszego tematu, pozwoliła upić sobie łyk wina. A później jeszcze następny oraz kolejny.
- Na czym to skończyliśmy...? - zastanowiła się na głos. - Ah, tak. Lammas. Wiesz przecież, że niekoniecznie interesują mnie występy podczas tego rodzaju wydarzeń. Jest z tym zdecydowanie zbyt dużo zamieszania.