29.06.2024, 22:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.06.2024, 22:32 przez Alexander Mulciber.)
Londyn, 02.08.1972
Robercie,
As denarów z mojej talii nakazuje, w pierwszej kolejności, podziękować Ci za pomoc przy promowaniu fundacji na Lammas. Gdyby nie puszka na datki, nigdy nie zdołałbym odciągnąć uwagi dziennikarskich hien od chujoświeczek zdobiących stoisko Mulciberów, i cała sprawa poszłaby dalej, w Świat. Nie byłaby to dobra wróżba dla przyszłości naszego dumnego rodu, prawda?
Słyszałem, że miałeś zawał. Dziesiątka pucharów radzi, abyś najbliższy czas spędził, wypoczywając na łonie rodziny. Chciałbym w tym momencie podkreślić, że jestem również jej częścią, więc oczywiście, życzę Ci rychłego powrotu do zdrowia.
Zapominasz, zdaje się, Robercie, że jestem człowiekiem nie tylko rodzinnym, ale i bardzo wyrozumiałym. Jeżeli woskowe penisy z Twojego stoiska na Lammas miały zrekompensować apetyt Twojej gorącokrwistej, młodej żony, wiedz, że nie będę Cię osądzał: w Twoim wieku, z problemami z sercem do tego, musi być trudno dotrzymać kroku kobiecie.
Jakakolwiek by nie była twoja motywacja, nie chcę o tym słyszeć.
Wyjaśnij mi tylko, dlaczego zrobiłeś to, co zrobiłeś, pod szyldem z nazwiskiem mojego ojca. Pod naszym nazwiskiem.
Tak, Robercie, to jest ten moment, w którym wyjaśniasz mi, co się odpierdoliło na Lammas.
Alexander Mulciber
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat