Po tym całym alkoholu, Penny dostała jakichś przepotężnych mocy. Zaraz pociągnęła go za rękę, zapominając chyba, że miał problemy z prawą nogą. Kurwa mać z Tobą Rodolphusie, że też zgodziłeś się na ten mój plan przeklinał go w myślach, oskarżając niejako za to, że zgodził się ten ambitny pomysł. Nie ten ze zmianą wyglądu, a raczej tego, że mógł mu doradzić w kwestii dobierania rzeczy, które mógłby poddać modyfikacji, a nie. Ale już mniejsza o to - grunt, że rudowłosa go nie zabiła, chociaż było blisko.
Kiedy w końcu stanęli do tej kolejki, Stanley oparł się dłońmi o własne nogi. Musiał odsapnąć. Nabrać powietrza do płuc.
- No masz trochę tego ferworu - przyznał, łapiąc każdą porcję świeżego powietrza - Uff... Od razu lepiej jak możemy się zatrzymać - przyznał z lekkim westchnięciem, ale wyprostował się, aby móc sprawdzić własne środki. Udało się zaoszczędzić na gruszkowym specjale, który pewnie kosztowałby ich całe krocie i musieliby zapłacić jak na zboże.
Nastał i ich czas na dokonanie zakupów. Matthew przepuścił Penny przodem, aby i ona mogła kupić je pierwsza. Trochę też chciał podejrzeć co dokładnie powinien zrobić i powiedzieć. W końcu "nie był stąd".
- Dla mnie będą cztery - powiedział, odkładając odpowiednią kwotę na blat. Nie było to szczególnie drogie. Z drugiej strony nie znał nagród, więc nie mógł stwierdzić czy było warto. Na to przyjdzie czas.
- Bardzo proszę. Trzy kupony dla pani i cztery dla pana - mężczyzna odparł i położył odpowiednią ilość losów. Szło to całkiem sprawnie i należało to przyznać.
- Dziękujemy - kiwnął w kierunku mężczyzny - No to co, Penny? Idziemy uskutecznić odrobinę hazardu - zakomunikował - Tylko błagam, abyśmy mogli iść tym razem. Jeszcze jedna taka przebieżka i mnie wykończysz - zaśmiał się, ale nie mówił tego z jakimś wyrzutem czy zdenerwowaniem. Brzmiał na rozbawionego i taki własnie był pomimo tego, że nadal gdzieś tam przeklinał Rodolphusa.
- Chodźmy bo nam zabiorą wszystkie nagrody - dodał jeszcze i ruszył powolnym krokiem do koła.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972