30.06.2024, 22:31 ✶
stoisko Nory Figg
Florence nie dostrzegła, że jej bratu aurorowi dostał się czarnomagiczny przedmiot i może i dobrze, bo na ten dzień miała dostatecznie wiele wrażeń. Przez moment rozważała oddanie mu lusterka, zaraz jednak doszła do wniosku, że pewnie cisnąłby je gdzieś w kąt i zgubił, a podczas gdy butów nie zamierzała używać, to lusterko mogło się jej przydać.
– Planowanie to też część hazardu, a przyszłość za chwilę stanie się twoim tu i teraz – powiedziała, uśmiechając się mimowolnie, choć nastrój ogólnie miała marny, ale to była dyskusja prowadzona między nimi wiele razy. Atreus żył tu i teraz, niewiele myśląc o przyszłości i o przeszłości, i trzecie oko pokazywało mu teraźniejszość, barwy otaczające każdego człowieka. Florence lubiła planowanie, lubiła porządek, lubiła co dalej i przed nią otwierały się czasem cudze intencje.
Teraz też przyglądała mu się uważnie, i wyłapując ten uch, kiedy lekko utykał, i na pewno nie powinien być na Lammas – ale nie powiedziała tego, z czystego uporu pewnie chciałby zostać dłużej – i do przodu.
– Obawiam się, że byłbyś do tego zdolny – westchnęła więc tylko odnośnie dachów, razem z nich przechodząc pod stoisko ze słodkościami.
Nie sięgnęła po watę. Raz, nie przepadała za słodyczami tego typu, dwa, włosy Atreusa przybrały barwę ognistej czerwieni, a Florence wątpiła, by do twarzy jej było w rudym. Kupiła za to kilka lizaków, przydatnych niekiedy przy trudnych pacjentach, na przykład jej bracie.
– Tylko głowę Philipa Notta na srebrnej tacy, dziękuję bardzo – odparła ze stoickim spokojem. Może jeszcze mogłaby uznać, że ten cios wystarczył za krzywdy uczynione kuzynowi, ale późniejsze zachowanie mężczyzny ją zirytowało, a i jasnym było teraz, że wkrótce on i ich rodzina pójdą ze sobą na noże. Przecież jako krewni nie będą stać i się przyglądać obojętnie. A Florence, zwykle tak spokojna i zdystansowana, umiała być krwiożercza, gdy szło o rodzinę. – Chcesz kupić coś jeszcze? – zapytała, bo jeśli szło o nią, miała już i prezent dla matki, i świeczki do rytuału.
Chociaż o świeczkach, nawet jeśli te do rytuału były zupełnie normalne, nie chciała teraz myśleć.
Florence nie dostrzegła, że jej bratu aurorowi dostał się czarnomagiczny przedmiot i może i dobrze, bo na ten dzień miała dostatecznie wiele wrażeń. Przez moment rozważała oddanie mu lusterka, zaraz jednak doszła do wniosku, że pewnie cisnąłby je gdzieś w kąt i zgubił, a podczas gdy butów nie zamierzała używać, to lusterko mogło się jej przydać.
– Planowanie to też część hazardu, a przyszłość za chwilę stanie się twoim tu i teraz – powiedziała, uśmiechając się mimowolnie, choć nastrój ogólnie miała marny, ale to była dyskusja prowadzona między nimi wiele razy. Atreus żył tu i teraz, niewiele myśląc o przyszłości i o przeszłości, i trzecie oko pokazywało mu teraźniejszość, barwy otaczające każdego człowieka. Florence lubiła planowanie, lubiła porządek, lubiła co dalej i przed nią otwierały się czasem cudze intencje.
Teraz też przyglądała mu się uważnie, i wyłapując ten uch, kiedy lekko utykał, i na pewno nie powinien być na Lammas – ale nie powiedziała tego, z czystego uporu pewnie chciałby zostać dłużej – i do przodu.
– Obawiam się, że byłbyś do tego zdolny – westchnęła więc tylko odnośnie dachów, razem z nich przechodząc pod stoisko ze słodkościami.
Nie sięgnęła po watę. Raz, nie przepadała za słodyczami tego typu, dwa, włosy Atreusa przybrały barwę ognistej czerwieni, a Florence wątpiła, by do twarzy jej było w rudym. Kupiła za to kilka lizaków, przydatnych niekiedy przy trudnych pacjentach, na przykład jej bracie.
– Tylko głowę Philipa Notta na srebrnej tacy, dziękuję bardzo – odparła ze stoickim spokojem. Może jeszcze mogłaby uznać, że ten cios wystarczył za krzywdy uczynione kuzynowi, ale późniejsze zachowanie mężczyzny ją zirytowało, a i jasnym było teraz, że wkrótce on i ich rodzina pójdą ze sobą na noże. Przecież jako krewni nie będą stać i się przyglądać obojętnie. A Florence, zwykle tak spokojna i zdystansowana, umiała być krwiożercza, gdy szło o rodzinę. – Chcesz kupić coś jeszcze? – zapytała, bo jeśli szło o nią, miała już i prezent dla matki, i świeczki do rytuału.
Chociaż o świeczkach, nawet jeśli te do rytuału były zupełnie normalne, nie chciała teraz myśleć.