— Dzień dobry.
Urlett uśmiechnęła się szerzej na widok swojej nowej towarzyszki. Prezencja Celine była przyjemna dla oka i emanowała przyjaznym usposobieniem. Czarownicę to miło zaskoczyło. Spodziewała się lekkiej niechęci, wszak zabierała pannie Delacour czas przez zachcianki jej ojca.
Kobieta weszła do środka. Nie rozejrzała się po wnętrzu, jak to zazwyczaj czynią ludzie. Zrobiła kilka kroków w przód i czekała, aż Celine zaprowadzi ją do salonu. W mniej formalnej sytuacji z pewnością ruszyłaby sama, ale wyuczonych manier potrafiła używać, gdy trzeba było.
— Herbatę, poproszę. Byle nie czarną.
Zastanawiała się, co zaplanowała dla niej panna Delacour. Była zaskakująco otwarta na wszelkie propozycje. Wizyta w muzeum? Spacer po okolicznych sklepach? Wyjście do pubu? Jak najbardziej. Urlett bardziej niż chętnie rozezna się w terenie.