01.07.2024, 19:38 ✶
Isaac spojrzał na Sebastiana z pozytywnym zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Podobało mu się to, co powiedział duchowny. Dobrze, że nie był zamknięty w swojej skorupie i od czasu do czasu pozwalał sobie na jakieś szaleństwo. To Bagshota bardzo zaciekawiło. I było bardzo zdrowe.
- A co tak właściwie najbardziej cię stresuje? Przypadkowe spotkania?- Uśmiechnął się nieco szerzej i pacnął swoją watą cukrową o watę Sebastiana. Trochę się skleiły i kawałek jego słodkości został na wacie duchownego.
-A, sorry. To będziesz miał więcej. W każdym razie - czy stresuje cię to, że nie masz zaplanowanego całego dnia na pracę? To znaczy...- Zagestykulował dłonią w której trzymał watę, ale tym razem nie użył jej niczym miecza.- Lubisz odpoczywać? Czy wolisz mieć właśnie cały dzień zajęty?- Zainteresował się. Wkroczyli na most, na którym znajdował się tłum mugoli.
Isaac zaśmiał się cicho pod nosem, kiedy Sebastian mówił o świeczkach. Co mógłby przywołać? Bagshot miał już na końcu języka coś bardzo sprośnego, ale powstrzymał się przed podawaniem przykładów.
- No tak...- Mruknął z rozbawieniem, odrywając trochę swojej waty.- A jak myślisz? Jakikolwiek pomysł, co mógłbyś przywołać?- Nie wytrzymał i zapytał. Był ciekawy, czy coś istniejącego w zaświatach, odpowiedziałoby na rytuał przeprowadzony przy pomocy kutasoświeczek.
Kiedy weszli na temat sąsiada, zmarszczył delikatnie brwi. Nie myślał, że to okrutne.
- Wiesz, bardziej patrzyłem na to jak na białe kłamstwo. Ten staruszek ma dziewięćdziesiąt dwa lata. Niedowidzi, niedosłyszy i jest sam. Prosił o księdza i jakoś tak teraz pomyślałem o tobie. Szczerze mówiąc, niewiele wiem o wierze mugoli. Nigdy tego nie badałem. Wiem tyle, ile dowiedziałem się w Polsce. Tam mugole są bardzo wierzący, i czarodzieje zresztą też. Wspominałem Ci kiedyś, że wojna na kontynencie bardzo zbliżyła wszystkich do wiary.- Powiedział i pokiwał głową na pomysł duchownego. To było całkiem dobre wyjście, jeśli naprawdę miałby chęć przedstawić staruszkowi ich wiarę. Zajmą mu trochę czasu i Reymond będzie miał jakąś rozrywkę. Porozmawia sobie z Sebastianem i dowie się czegoś nowego. Ciągle narzekał, że nikt go nie odwiedza i nie chce z nim rozmawiać.
- Reymond ma bardzo otwarty umysł, na pewno się ucieszy jak wpadniesz na herbatę. I... myślisz, że Matka zawsze nas obserwuje?
Na moście robiło się coraz bardziej tłoczno. Wyglądało na to, że mugole przygotowali jakiś wiec, czy paradę. Mieli transparenty mówiące o równości oraz takie, które głosiły hasła w stylu: "miłość to miłość!".
- To chyba parda równości. Wiesz, że pierwsza taka parada odbyła się w tym w roku w Londynie w marcu? Nawet czarodzieje się do niej przyłączyli. Słyszałeś o tym?- Zapytał cicho i złapał Sebastiana pod rękę, żeby uchronić go przed staranowaniem przez rowerzystę przejeżdżającego przez most.
-Panowie również na paradę? Zbieramy dotacje! Za wsparcie jest przewidziana drobna nagroda. Przyszli tutaj panowie razem? - Usłyszeli kobiecy głos i zauważyli mugolkę na której szyi wisiał aparat. Przez ramię miała przewieszoną torbę, a w dłoniach trzymała puszkę. Isaac spojrzał na Sebastiana, po czym uśmiechnął się i zaczął grzebać w kieszeni w poszukiwaniu mugolskich pieniędzy. Skoro już ich zaczepiono i poproszono o wsparcie, to wypadałoby pomóc. A przynajmniej takiego zdania był Isaac. Jeśli chodziło o walkę jakichkolwiek uciskanych mniejszości, to zawsze starał się być po ich stronie.
- Tak, tak razem.- Odpowiedział Bagshot.
- A co panowie sądzą o równości wszystkich grup społecznych w naszym społeczeństwie? Czy istnieje? Czy panów zdaniem, Brytyjczycy są otwarci na mniejszości seksualne?- Pytała, skupiając wzrok głównie na Sebastianie. Przyglądała mu się, pewnie nie będąc pewna, czy aby przypadkiem nie był księdzem.
- A co tak właściwie najbardziej cię stresuje? Przypadkowe spotkania?- Uśmiechnął się nieco szerzej i pacnął swoją watą cukrową o watę Sebastiana. Trochę się skleiły i kawałek jego słodkości został na wacie duchownego.
-A, sorry. To będziesz miał więcej. W każdym razie - czy stresuje cię to, że nie masz zaplanowanego całego dnia na pracę? To znaczy...- Zagestykulował dłonią w której trzymał watę, ale tym razem nie użył jej niczym miecza.- Lubisz odpoczywać? Czy wolisz mieć właśnie cały dzień zajęty?- Zainteresował się. Wkroczyli na most, na którym znajdował się tłum mugoli.
Isaac zaśmiał się cicho pod nosem, kiedy Sebastian mówił o świeczkach. Co mógłby przywołać? Bagshot miał już na końcu języka coś bardzo sprośnego, ale powstrzymał się przed podawaniem przykładów.
- No tak...- Mruknął z rozbawieniem, odrywając trochę swojej waty.- A jak myślisz? Jakikolwiek pomysł, co mógłbyś przywołać?- Nie wytrzymał i zapytał. Był ciekawy, czy coś istniejącego w zaświatach, odpowiedziałoby na rytuał przeprowadzony przy pomocy kutasoświeczek.
Kiedy weszli na temat sąsiada, zmarszczył delikatnie brwi. Nie myślał, że to okrutne.
- Wiesz, bardziej patrzyłem na to jak na białe kłamstwo. Ten staruszek ma dziewięćdziesiąt dwa lata. Niedowidzi, niedosłyszy i jest sam. Prosił o księdza i jakoś tak teraz pomyślałem o tobie. Szczerze mówiąc, niewiele wiem o wierze mugoli. Nigdy tego nie badałem. Wiem tyle, ile dowiedziałem się w Polsce. Tam mugole są bardzo wierzący, i czarodzieje zresztą też. Wspominałem Ci kiedyś, że wojna na kontynencie bardzo zbliżyła wszystkich do wiary.- Powiedział i pokiwał głową na pomysł duchownego. To było całkiem dobre wyjście, jeśli naprawdę miałby chęć przedstawić staruszkowi ich wiarę. Zajmą mu trochę czasu i Reymond będzie miał jakąś rozrywkę. Porozmawia sobie z Sebastianem i dowie się czegoś nowego. Ciągle narzekał, że nikt go nie odwiedza i nie chce z nim rozmawiać.
- Reymond ma bardzo otwarty umysł, na pewno się ucieszy jak wpadniesz na herbatę. I... myślisz, że Matka zawsze nas obserwuje?
Na moście robiło się coraz bardziej tłoczno. Wyglądało na to, że mugole przygotowali jakiś wiec, czy paradę. Mieli transparenty mówiące o równości oraz takie, które głosiły hasła w stylu: "miłość to miłość!".
- To chyba parda równości. Wiesz, że pierwsza taka parada odbyła się w tym w roku w Londynie w marcu? Nawet czarodzieje się do niej przyłączyli. Słyszałeś o tym?- Zapytał cicho i złapał Sebastiana pod rękę, żeby uchronić go przed staranowaniem przez rowerzystę przejeżdżającego przez most.
-Panowie również na paradę? Zbieramy dotacje! Za wsparcie jest przewidziana drobna nagroda. Przyszli tutaj panowie razem? - Usłyszeli kobiecy głos i zauważyli mugolkę na której szyi wisiał aparat. Przez ramię miała przewieszoną torbę, a w dłoniach trzymała puszkę. Isaac spojrzał na Sebastiana, po czym uśmiechnął się i zaczął grzebać w kieszeni w poszukiwaniu mugolskich pieniędzy. Skoro już ich zaczepiono i poproszono o wsparcie, to wypadałoby pomóc. A przynajmniej takiego zdania był Isaac. Jeśli chodziło o walkę jakichkolwiek uciskanych mniejszości, to zawsze starał się być po ich stronie.
- Tak, tak razem.- Odpowiedział Bagshot.
- A co panowie sądzą o równości wszystkich grup społecznych w naszym społeczeństwie? Czy istnieje? Czy panów zdaniem, Brytyjczycy są otwarci na mniejszości seksualne?- Pytała, skupiając wzrok głównie na Sebastianie. Przyglądała mu się, pewnie nie będąc pewna, czy aby przypadkiem nie był księdzem.