01.07.2024, 21:53 ✶
Była zmęczona. Tak cholernie zmęczona wszystkim, co się do tej pory wydarzyło. Ale teraz dopiero, kiedy inferiusy przestały być zagrożeniem, wszystko co zaszło zaczęło do niej docierać. Westchnęła, puszczając rękaw Owena, skoro ten wydawał się w sumie niegroźny, samej rozglądając się dookoła. Wcześniej, kiedy poderwała się słysząc głosy zza ściany bluszczu, poderwała się na równe nogi a Noah potoczył się gdzieś znowu po kobiercu roślin. Całe szczęście, znalezienie go ponownie nie zajęło jej długo i białe, miejscami porośnięte roślinnością kości znowu znalazły się w jej dłoniach.
Było coś w słowach Penny, co ściągnęło jej spojrzenie ponownie na katafalk. Podobało jej się spotęgowane przez Windermere uczucie, ale może było to rozczarowanie ostatnimi słowami Alexandra, a może jakieś wewnętrzne poczucie, że było to niewłaściwe, bo zaczęła się zastanawiać czy to co robiła Triona było wciąż potrzebne.
Na wzmiankę o tym, że jakiś czarnoksiężnik czerpał z jej zaklęcia ochronnego, nawet nie mrugnęła okiem. Nie dziwiła się, że ktoś mógł chcieć na tym skorzystać, ale co teraz ją interesowało to przede wszystkim jej własne uczucia.
- Tym, żeby to się nie powtórzyło, powinno zająć się Ministerstwo - powiedziała na słowa Weasley, stając przy samym katafalku i pochylając się nad głową złożonej tam zielarki. Kusiło ją, żeby te kości przestawić. Żeby dokonać zamiany i zabrać ze sobą Trionę, na jej miejscu pozostawiając ofiarę jej ochronnego zaklęcia - Robertsa. To wydawało się uczciwą wymianą, biorąc pod uwagę jak nieudolne próby ochrony tego miejsca to były. Rosie zastanawiała się, czy Triona faktycznie chciała to miejsce chronić. W końcu została złożona w ofierze i ta rola została jej narzucona.
- Czy mogę zapytać, dlaczego w ogóle złożono ją w ofierze? Działy się tu jakieś złe rzeczy, czy o co chodziło? Ktoś wie?
Było coś w słowach Penny, co ściągnęło jej spojrzenie ponownie na katafalk. Podobało jej się spotęgowane przez Windermere uczucie, ale może było to rozczarowanie ostatnimi słowami Alexandra, a może jakieś wewnętrzne poczucie, że było to niewłaściwe, bo zaczęła się zastanawiać czy to co robiła Triona było wciąż potrzebne.
Na wzmiankę o tym, że jakiś czarnoksiężnik czerpał z jej zaklęcia ochronnego, nawet nie mrugnęła okiem. Nie dziwiła się, że ktoś mógł chcieć na tym skorzystać, ale co teraz ją interesowało to przede wszystkim jej własne uczucia.
- Tym, żeby to się nie powtórzyło, powinno zająć się Ministerstwo - powiedziała na słowa Weasley, stając przy samym katafalku i pochylając się nad głową złożonej tam zielarki. Kusiło ją, żeby te kości przestawić. Żeby dokonać zamiany i zabrać ze sobą Trionę, na jej miejscu pozostawiając ofiarę jej ochronnego zaklęcia - Robertsa. To wydawało się uczciwą wymianą, biorąc pod uwagę jak nieudolne próby ochrony tego miejsca to były. Rosie zastanawiała się, czy Triona faktycznie chciała to miejsce chronić. W końcu została złożona w ofierze i ta rola została jej narzucona.
- Czy mogę zapytać, dlaczego w ogóle złożono ją w ofierze? Działy się tu jakieś złe rzeczy, czy o co chodziło? Ktoś wie?
she was a gentle
sort of horror
sort of horror