02.07.2024, 01:31 ✶
krzyczę na Ulyssesa w łazience
Lyssa czasem była... za bardzo. Kiedy któregoś razu przyszło się jej nad tym trochę zastanowić, to doszła do wniosku, że był to wynik tego, jak wszystko siedziało w jej głowie bezterminowo. Tak samo jej jej umysł był wypełniony po brzegi informacjami, tak sama potrafiła być przepełniona emocjami, które wylewały się na boki, na bogu ducha winnych rozmówców. Oczywiście, Rookwood w tym momencie był w jej oczach absolutnie winny wszystkiego, co miało miejsce od momentu kiedy podeszła do baru - nawet tego, co nie było jego winą.
Odpuścić, tak po prostu, kiedy on wciąż syczał jej kolejne słowa w twarz, nie było zwyczajnie w jej stylu. Musiała być najgłośniejsza. Musiała mieć ostatnie słowo. Musiała...
- Ja cię zaczepiłam?! - uniosła ręce, wymownie wskazując na siebie. - To ty na mnie wpadłeś! To przez ciebie oblałam sukienkę. To przez ciebie się tak okropnie ośmieszyłam, bo to przez ciebie, przez twoje śmianie się, inni pewnie zwrócili na nas jeszcze większą uwagę! - o swoim śpiewaniu już nawet nie miała zamiaru wspominać bo to było zwyczajnie żałosne.
Na wzmiankę kim właściwie był, skrzywiła się brzydko, bo jej to w tym momencie absolutnie nie obchodziło. Mógł faktycznie być Merlinem odrodzonym, a i tak przebieg tej rozmowy byłby dokładnie taki sam. Tak samo tupałaby niezadowolona nogami i tak samo by na niego podnosiła głos. Trochę miała ochotę go tutaj zacząć przedrzeźniać, kiedy słyszała jak znowu próbował ja zapewnić, że to wcale nie była jego wina, ale się w ostatniej chwili powstrzymała, bo nie była jednak aż takim bachorem. A przynajmniej nie chciała być.
- Boo-hoo, no biedny taki jesteś. Jest nas teraz dwoje bo uwierz mi, że nie jest nic wyjątkowego, żeby pamiętać wszystko - warknęła, opierając się o umywalkę i bezczelnie zaglądając mu w twarz.
A potem jej buzia na moment pojaśniała. W jakimś szybkim, złośliwym wyrazie, pozornie tylko zachwyconym jego nagłym przebłyskiem inteligencji.
- Brawo! - uśmiechnęła się do niego nawet, jakby gratulując mu rozwiązania największej życiowej tajemnicy. - Może powinieneś się pokusić o karierę niewymownego? Oni podobno lubią rozwiązywać takie skomplikowane zagadki.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.