02.07.2024, 01:48 ✶
Wszystko tutaj wyglądało normalnie, zupełnie jakby żyły tu osoby tak zwyczajne, że aż zęby od tego bolały. Absolutnie nie mógł tutaj znaleźć niczego co byłoby przydatne w rozwiązaniu zagadki i wyjaśnieniu całej tej historii bez żadnych niedopowiedzeń.
- Sprawdzę na górze - rzucił jeszcze do Erika nim ruszył na poddasze. Zdziwiło go fakt, że drzwi wiodące na górne partie domu były dodatkowo zamknięte. Nie zastanawiając się dłużej użył po raz kolejny alohomory, która tym razem bez pudła się sprawdziła.
Zmarszczył brwi wchodząc i zatrzymał się w pół kroku, charakterystyczny swąd czarnej magii był idealnie wyczuwalny. Bardzo powoli i uważnie stawiał pierwsze kroki na poddaszu. Wystrój pomieszczenia i to co się w nim znajdowało przywodziło mu na myśl gabinet - zupełnie jakby rzeczona Lydia tutaj właśnie opracowywała swoje poczynania.
Przewertował książki, próbując zrozumieć co się tutaj dzieje, niektórych z nich nie rozumiał, inne były dość oczywiste jak dla niego, nie rozumiał tylko skąd tutaj wzięły się tomy o takiej tematyce, szczególnie o łamaniu klątw. Czyżby zamierzała stworzyć klątwę arcy trudną do złamania? Westchnął odkładając książkę o dość makabrycznych technikach - stanowczo będą musieli je stąd zabrać - szczególnie, że części z nich nie rozumiał przez barierę językową, a po drugie chciałby w spokoju i w pełni je przeczytać.
Po zapoznaniu się z tematyką niewielkiego księgozbioru postanowił zrobić to co najmądrzejsze w tej sytuacji. Przecież nie będzie targał ich ze sobą - chciał je przenieść do swojego kufra, nie od parady znał się na zaklęciach translokacyjnych.
Sięgnąwszy po woreczek, z którego wyciągnął wisiorek układający się w jeden wyraz.
- Estella - przeczytał na głos, żeńskie imię, chyba włoskie, z brzmienia zgadywałby, że tak, co pasowało do Juliusów. Czyżby Estella była obiektem klątwy rzuconej przez Lydię? Samodzielnie chyba nic tutaj więcej nie ustali - rzucił ostatni raz okiem czy aby niczego nie przeoczył i odwrócił się ku zejściu na dół, koniecznie musiał się podzielić tym z innymi tym co tutaj znalazł.
Transport ksiąg do kufra Thomasa
- Sprawdzę na górze - rzucił jeszcze do Erika nim ruszył na poddasze. Zdziwiło go fakt, że drzwi wiodące na górne partie domu były dodatkowo zamknięte. Nie zastanawiając się dłużej użył po raz kolejny alohomory, która tym razem bez pudła się sprawdziła.
Zmarszczył brwi wchodząc i zatrzymał się w pół kroku, charakterystyczny swąd czarnej magii był idealnie wyczuwalny. Bardzo powoli i uważnie stawiał pierwsze kroki na poddaszu. Wystrój pomieszczenia i to co się w nim znajdowało przywodziło mu na myśl gabinet - zupełnie jakby rzeczona Lydia tutaj właśnie opracowywała swoje poczynania.
Przewertował książki, próbując zrozumieć co się tutaj dzieje, niektórych z nich nie rozumiał, inne były dość oczywiste jak dla niego, nie rozumiał tylko skąd tutaj wzięły się tomy o takiej tematyce, szczególnie o łamaniu klątw. Czyżby zamierzała stworzyć klątwę arcy trudną do złamania? Westchnął odkładając książkę o dość makabrycznych technikach - stanowczo będą musieli je stąd zabrać - szczególnie, że części z nich nie rozumiał przez barierę językową, a po drugie chciałby w spokoju i w pełni je przeczytać.
Po zapoznaniu się z tematyką niewielkiego księgozbioru postanowił zrobić to co najmądrzejsze w tej sytuacji. Przecież nie będzie targał ich ze sobą - chciał je przenieść do swojego kufra, nie od parady znał się na zaklęciach translokacyjnych.
Sięgnąwszy po woreczek, z którego wyciągnął wisiorek układający się w jeden wyraz.
- Estella - przeczytał na głos, żeńskie imię, chyba włoskie, z brzmienia zgadywałby, że tak, co pasowało do Juliusów. Czyżby Estella była obiektem klątwy rzuconej przez Lydię? Samodzielnie chyba nic tutaj więcej nie ustali - rzucił ostatni raz okiem czy aby niczego nie przeoczył i odwrócił się ku zejściu na dół, koniecznie musiał się podzielić tym z innymi tym co tutaj znalazł.
Transport ksiąg do kufra Thomasa
Rzut PO 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!