Aryaman Birla
Żarłocznie łapał nitki koneksji dla siebie, nowych-starych nazwisk w kolekcji kogoś innego. Zignorowanie ich przez Erika i Geraldine? Niemalże obraźliwe, ale może umówili się na ten sam układ co on i Anthony, nie bywając w swoim towarzystwie, przynajmniej nie przy tej samej twarzy. Spodziewał się chociażby chęci spojrzenia w ich stronę. Cóż, co ma wisieć, nie utonie. Na chwilę odstawił ich wspólne żetony, aby przywitać się z zebranymi.
Przy każdej kobiecie, jeśli ta pozwoliła, Aryaman skłaniał się i całował dłoń, brońcie bogowie, unosząc ją do ust; niemal staroświecko, sam schylał się w pół, aby dłoń nie musiała unosić się ani cala. Spoglądał przy tym złotymi ślepiami smoka z pionowymi źrenicami prosto w oczy dam, którym się przedstawiał jako Aryaman Birla z Delhi. Z mężczyznami przywitał się krótkim uściśnięciem dłoni, rzucając jednak Basiliusowi dłuższe, powłóczyste spojrzenie.
— Nawet jeżeli stracę wszystkie żetony pana Shafiq'a, wyjdę wygrany o wspaniałe znajomości — uśmiechnął się do wszystkich, ciężkie powieki dodawały mu sennego wyrazu, który wraz z przestrzenią jaskini hazardu, chociaż bardziej wyżyny, tworzyły odrealnione wrażenie, jakby był królem snu. Nie, to ich gospodyni była królową, on stanowił strategicznie ustawionego pionka, który ma kusić.
— Widzę, że nie tylko śmietanka towarzyska Anglii, ale również zagraniczna zbiera się na tych przyjęciach. Co sprowadza panią do Wielkiej Brytanii? — zapytał Urlett. Miał brytyjski akcent, nieco dziwny, zarówno jak na hindusa, jak i ogólnie, w odsłuchu. Można by pomyśleć, że żył otoczony angielskimi guwernami i nauczycielami, z różnych regionów, nadając mu nieco amalgamatowego sposobu mówienia, ni to stąd, ni to stamtąd. Jego ciepła, przyprawowo-cukrowa perfuma otaczała go miękkością tygrysiego futra, bengalskich bestii. — Na pani ochotę na jakiś konkretny trunek?
Przecież nie będzie pytał o pogodę. Powoli chmura blichtru, zapachów i westchnień pogoni za marzeniami zbliżała się do stolika z alkoholem. Nadchodziła pora na toast, więc zaopatrzył swojego pana Anthony'ego, Urlett i samego siebie w kieliszki.