02.07.2024, 16:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2024, 16:47 przez Norvel Twonk.)
Geraldine, Esme, Astaroth
Esme miał się najprędzej przekonać o tym, jak silna była Adria. Jej uścisk przypominał stalowe imadło, w które nieopatrznie wlazł. Próbował się wyrwać spod tego uścisku, ale osiągnął tylko tyle, że zaczął się szarpać i poczuł ból, gdy szpony trytonki wbiły się w jego skórę. Patrzyła na niego osobliwie. Jakby był robakiem, który przypadkiem zaplątał się przed jej wzrokiem.
Pewnie za chwilę zabrakłoby mu powietrza w płucach, gdyby nie to, że na pomoc ruszyła mu Geraldine. Bąbel, który ukształtowała pozwolił Esme znowu oddychać. Okazał się również dość skuteczny także przy innym problemie, który go nagle spotkał. Oto – może pod wpływem aportującego się za plecami Adrii i atakującego trytonkę Astarotha, ta cisnęła Rowlem, wpychając jego głowę wprost do bulgoczącego kotła.
Zawartość nie okazała się gorąca. Okazała się… gęsta, mazista, podobna do jakiegoś przecieru. Przed dostaniem się jej do ust, nosa i uszu ochronił go wyczarowany bąbel powietrza.
Adria puściła Esme, czując jak Astaroth wgryzł się zębami w jej obojczyk. Wbrew oczekiwaniom skórę miała ciepłą a wampir poczuł smak jej krwi. Ale nie dane było mu długo go smakować, bo niemal od razu został pochwycony w szpony trytonki. Oderwała go od siebie, nie zważając w ogóle na to, że przy okazji wyrywała sobie kawałek ciała i jak wcześniej Esme, również jego głowę wsadziła do kotła.
Mniej więcej w tym momencie przez otwór wpłynęły dwa kolejne trytony a za nimi jeszcze jeden i na końcu tunelu dało się dostrzec… Victorię Lestrange, Perseusa Black i Laurenta Prewetta? Na widok nadpływających Adria puściła Astarotha i cofnęła się w głąb pokoju, wydając z siebie jakieś dźwięki w stronę wpływających trytonów.
Jeden z nich rzucił się w stronę Geraldine. W ręku miał trójząb. Drugi przepłynął do góry i zaczaił się nad wejściem do pomieszczenia. Trzeci mówił coś do Adrii.
Astaroth
W przypadku Astarotha, wszystko potoczyło się inaczej niż przy Rowle’u. Breja dostała się do jego ust, a gdy to zrobiła, poczuł się… to było jak kompletny reset. Sekundę wcześniej jeszcze wiedział, że Adria jest wrogiem, teraz Adria stała się sprzymierzeńcem. Słyszał jej melodyjny śpiew w uszach, wiedział, że musiał ją ratować i chronić. Była czysta i niewinna. To nie trytony były złe, to ludzie byli podli i nikczemni. Jak w ogóle mógł ją zaatakować wcześniej? Powinien ją bronić. Uratować przed ludźmi. Powinien najpierw zabić własną siostrę, Victorię Lestrange, Perseusa Blacka i Laurenta Prewetta. Ich obecność bezcześciła to święte miejsce.
Victoria, Perseus, Laurent
Widzieli ogon Leartesa, gdy ten podążał za dwoma trytonami. Dogonili go niemal w chwili, w której ten wpłynął do kolejnego pomieszczenia. To okazało się jakąś pracownią. Nie mieli czasu na to, żeby się dokładniej rozejrzeć po wnętrzu – ale napływając widzieli trytonkę, widzieli kocioł i to, że jakiś mężczyzna miał zanurzoną w nim głowę (kilka sekund później, gdy już się wynurzył, dostrzegli że był to Astaroth Yaxley), dostrzegli Rowle’a z zielonym szlamem oblepiającym bąbel powietrza wokół jego głowy. Wreszcie zauważyli również trytona atakującego Geraldine Yaxley i Leartesa, który coś mówił do Adrii.
Czas na odpis do 5.07, godz. 21.00
@Geraldine Yaxley @Astaroth Yaxley @Esmé Rowle @Laurent Prewett @Perseus Black @Victoria Lestrange
/Astarothcie, żeby wyrwać się spod wpływu kotła, musisz wyrzucić w tej turze przynajmniej 90 na rozproszenie. Oczywiście, nie musisz się próbować wyzwalać, możesz zaatakować któregoś ze swoich towarzyszy.
Cała reszto, zostaliście połączeni i zbliżacie się do kulminacji sesji. Jakby mój opis nie był dość czytelny, dopytujcie.
Laurencie, Perseusie i Victorio - nie widzicie trytona, który czai się nad wejściem. On tam jest, czeka żeby zaatakować kogoś.