Uśmiechnęła się nieco zadziornie do Erika, komentarz na jego niepowodzenie był bardzo, ale bardzo przewidywalny. - Ależ oczywiście panie Longbottom, na pewno się podłożyłeś. - Klepnęła go przy tym delikatnie po plecach. Nie sądziła, żeby Erik zrobił to celowo, wiedziała, że lubi rywalizację, nie spodziewałaby się po nim, że da komukolwiek fory.
- To ja dziękuję, to był naprawdę świetny występ, jak na początkującego. - Rzuciła jeszcze do Shafiqa. Uhonorowali zwycięzcę, mieli za sobą konkurs, jeszcze chwila, a będzie mogła zejść ze sceny. Jakoś udało jej się to przeżyć, była z siebie naprawdę dumna, bo nie należała do osób, które brylowały na scenie, które czuły się jak ryba w wodzie, kiedy kierowała się w ich stronę uwaga publiczności.
Nim Jonathan zszedł ze sceny, jemu również jeszcze raz podziękowała za udział w tym drobnym przedstawieniu. Chyba to było wszystko.
- Dziękuję państwu za uwagę, mam nadzieję, że zachęci was to do dołączenia do naszego wspaniałego klubu Artemis. - Rzuciła jeszcze w stronę publiki, bo przecież po to to robiła, chciała zachęcić ludzi, żeby zainteresowali się tym, czym się zajmowali. Skłoniła się jeszcze raz, po czym spojrzała na resztę reprezentantów i skinęła im głową, że mogą zebrać ze sceny tarcze.
Zajęło to krótką chwilę, ale doprowadzili to miejsce do porządku. Pozbyli się zaklęć ochronnych, które rzucili na scenę, Gerry opuściła scenę jako ostatnia, żeby mieć pewność iż faktycznie wszystko zostało zrobione tak jak trzeba.
Zeszła ze sceny z przeświadczeniem, że chyba nie było, aż tak źle, że może faktycznie się nie zbłaźniła. Humor miała całkiem niezły, postanowiła podejść jeszcze do koła fortuny, żeby nim zakręcić i kupić sobie cztery losy, a później wreszcie miała zamiar wypić trochę alkoholu, bo wreszcie mogła, ale to po tym, jak zgarnie swoje fanty.