02.07.2024, 21:44 ✶
Bertie mnie ubrał więc biegnę do sceny
– Tralalala kurwa kurwa hahahahha doskonale Bottie, na przypale albo wcale hahaha – zaśmiała się patrząc na wybitne umiejętności transmutacyjne swojego przyjaciela (awansem, tak wiem, że jesteś przyjacielem Alastora, ale wiesz, ja to jakby spady z tego co Alastor dostał od Matki Bozi, tylko razem jesteśmy całością do kochania o!). Jej jeansy po prostu zszarzały, podobnie jak T-shirt, na którym magia wymazała coś jak odznakę na piersi. Na widok jej Miles nie mogła powstrzymać chichotu. – Ja pierdole kurwa, już te swoje torty lepiej malujesz olbrzymie. – Milie złapała jeszcze watę cukrową którą pożarła w tempie dwusekundowym , a z patyka zrobiła sobie słodką szpilkę do zielonych włosów.
– Perfetto, pan płaci!– rzuciła do obsługującej. – Bięgnę Bottie, widzimy się pod sceną. – wspięła się na palce i słodko-lepiącymi ustami ciumnęła go w nos w podzięce za pomoc, po czym spierdoliła pod scenę gdzie właśnie...
Ger schodziła z jakimiś paja... o Erik i Jonathan wow, to musiało być epickie, pewnie i tak jej nie poznają z zielonymi włosami. Miło wspominała ich odwiedziny w Lecznicy, nawet jeśli mimo uśmiechu przynieśli jej smród bagna i róż. Szło wybaczyć, pomachała Ger i chłopakom, ale skupiła się na jebanym zdaniu (czyj to był pomysł???) więc doskoczyła do prowadzącego, szarpiąc go za rękaw.
– Ha to ja! Mówilam jestem, Millie Moody Brygada Uderzeniowa zawsze na haha czas. Pan mnie zapowie prawda? Ja już potem ściągnę sobie chętnych. Chyba. Eeee jeszcze nagrody gdzieś tu mieli dostarczyć ten worek... – wyciągnęła różdżkę i spróbowała wyczarować sobie chociaż tę nieszczęsną pelerynę. A tak to było ciągnięcie słomek. Nie. To Thomas powiedział, że ona nie ma psychy, żeby wystąpić na scenie. Jebaniutki. Jeszcze się na nim odegra kutasiarzu zawszonym.
– Tralalala kurwa kurwa hahahahha doskonale Bottie, na przypale albo wcale hahaha – zaśmiała się patrząc na wybitne umiejętności transmutacyjne swojego przyjaciela (awansem, tak wiem, że jesteś przyjacielem Alastora, ale wiesz, ja to jakby spady z tego co Alastor dostał od Matki Bozi, tylko razem jesteśmy całością do kochania o!). Jej jeansy po prostu zszarzały, podobnie jak T-shirt, na którym magia wymazała coś jak odznakę na piersi. Na widok jej Miles nie mogła powstrzymać chichotu. – Ja pierdole kurwa, już te swoje torty lepiej malujesz olbrzymie. – Milie złapała jeszcze watę cukrową którą pożarła w tempie dwusekundowym , a z patyka zrobiła sobie słodką szpilkę do zielonych włosów.
– Perfetto, pan płaci!– rzuciła do obsługującej. – Bięgnę Bottie, widzimy się pod sceną. – wspięła się na palce i słodko-lepiącymi ustami ciumnęła go w nos w podzięce za pomoc, po czym spierdoliła pod scenę gdzie właśnie...
Pod sceną
Ger schodziła z jakimiś paja... o Erik i Jonathan wow, to musiało być epickie, pewnie i tak jej nie poznają z zielonymi włosami. Miło wspominała ich odwiedziny w Lecznicy, nawet jeśli mimo uśmiechu przynieśli jej smród bagna i róż. Szło wybaczyć, pomachała Ger i chłopakom, ale skupiła się na jebanym zdaniu (czyj to był pomysł???) więc doskoczyła do prowadzącego, szarpiąc go za rękaw.
– Ha to ja! Mówilam jestem, Millie Moody Brygada Uderzeniowa zawsze na haha czas. Pan mnie zapowie prawda? Ja już potem ściągnę sobie chętnych. Chyba. Eeee jeszcze nagrody gdzieś tu mieli dostarczyć ten worek... – wyciągnęła różdżkę i spróbowała wyczarować sobie chociaż tę nieszczęsną pelerynę. A tak to było ciągnięcie słomek. Nie. To Thomas powiedział, że ona nie ma psychy, żeby wystąpić na scenie. Jebaniutki. Jeszcze się na nim odegra kutasiarzu zawszonym.
Kształtowanie I na pelerynkę
Rzut O 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana