Nie miała w zwyczaju oceniać. Nie było to w jej stylu, dlatego właśnie znalazła się na tym dachu z Perseusem. Wydawało jej się, że ta decyzja była słuszna. Mogła zobaczyć, jaki jest naprawdę, nie sądziła, żeby w tej chwili udawał kogoś kim nie jest. Zarówno on i ona wypili trochę alkoholu, a wiadomo, jak to jest, gdy wchodzą w grę mocniejsze trunki. Człowiek wtedy jest bardziej szczery ze sobą, nie do końca panuje nad swoim zachowaniem, nie zastanawia się nad tym co robi.
Jego dłoń była ciepła, całkiem miękka, przyjemna w dotyku. Nie chciała, żeby jej się tłumaczył, nie musiał tego robić, naprawdę rozumiała dlaczego tak się stało, dlaczego nie chciał się z nią tym podzielić. O niektórych sprawach i ona pomimo swojej bezpośredniości wolała nie opowiadać. - Rozumiem, naprawdę się mną nie przejmuj. - Powiedziała jeszcze, skoro tak mówił, to nie zamierzała się obwiniać, chociaż w myślach nadal karciła się za to, że nie powstrzymała się za tym pytaniem, ale właśnie, to było w jej stylu, po raz kolejny najpierw mówiła, a dopiero później zastanawiała się nad tym, co mogą te słowa przynieść.
Choroba była rzeczą, której każdy pewnie by się wstydził. Nikt nie lubił być zależny od innych, znaczy pewnie znalazłyby się osoby, które lubiły, kiedy inni nad nimi skakali, jednak nie równało się to na pewno do pogodzenia z chorobą. Yaxley pewnie wolałaby umrzeć niżeli utracić sprawność swojego ciała. W końcu to był jej największy atut potrzebowała tego do pracy, gdyby podupadła na zdrowiu, nie mogłaby pracować, a jej praca właściwie była całym jej życiem. Wolała sobie nawet nie wyobrażać takiej sytuacji.
- Być może coś w tym jest. - Była w tym pewna tendencja, Gerry miała świadomość, że ludzie widzieli ją w pewien określony sposób, szczególnie, gdy nie mieli szansy jej bliżej poznać. - Potrafisz w komplementy, jak nikt inny. - Powiedziała jeszcze do niego, bo te słowa były jednymi z milszych, jakie usłyszała w swoim życiu. Rzadko kiedy ktoś mówił do niej w podobny sposób, była to naprawdę miła odmiana.
Pozwoliła mu się pocałować bo była ciekawa, jak smakują usta Blacka, te z których płynęły takie przyjemne słowa. Aktualnie czuła na nich głównie wypity alkohol, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Dłonie, które błądziły w jej włosach dodawały temu nieco intymności.
W końcu się od niej oderwał i wtedy zapytał, czy pójdą do niej. Przyglądała się mu dłuższą chwilę, zastanawiała się nad tym, w jaki sposób powinna postąpić. Perseus był miły, mówił jej te wszystkie piękne słowa, nie chciała kojarzyć go z chwilowym uniesieniem, gdyby poszli do niej przyrównała by go do kolejnego faceta, który zdradzałby narzeczoną. Nie chciała widzieć go w ten sposób. - Nie, nie pójdziemy do mnie. Myślę, że to wszystko, co mogę Ci dzisiaj dać Perseusie. Dziękuję, bo naprawdę twoje słowa były dla mnie czymś zupełnie nowym, mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe, ale myślę, że na nic więcej mnie nie stać. - Miała nadzieję, że zrozumie jej podejście.