Klasyka gatunku po tym jak już zdążył poznać trochę Penny. Nakręciła się jak szwajcarski zegarek i pozwoliła, aby słowotok płynął z jej ust. Matthew po prostu słuchał, czekając aż może padnie jakieś pytanie w jego stronę.
Długo nie musiał czekać, chociaż nie bardzo miał się chyba czym pochwalić. Nigdy nie był za bardzo zainteresowany wszelkimi grami losowymi, toteż nie mógł się szczycić wielkim zwycięstwem. No chyba, że mógł uznać odnalezienie drugiej części rodziny, to wtedy tak - zgarnął główna nagrodę.
Już nawet mniejsza o to, że z Robertem potrafili się spierać, kłócić, a może odrobinę sobie docinać w listach. Kto tak nie robił? Czy to nie była zdrowa relacja albo chociaż taka, która mogła mieć na to zadatki?
- Brzmi jak dużo szczęścia w loteriach - przyznał, kiwając głową z uznaniem - Jeżeli wygrałbym pudełko czekoladek za czasów Hogwartu to pewnie byłbym szczęśliwy jak nie wiem co. Teraz zresztą pewnie też - dodał, rozglądając się za możliwymi nagrodami - Niestety tyle szczęścia nie miałem, a już na pewnie tyle co Ty. Kojarzę, że za dzieciaka wygrałem chyba jakiegoś pluszowego misia albo krokodyla? Nie jestem już pewien. Może to było inne zwierze? Cóż. Dawno to było - wzruszył ramionami. Nie przykładał do tego jakiejś większej uwagi. Nie do czegoś, co tak naprawdę nie istniało i było czystą fikcją.
- Trzymam kciuki. Oby coś równie wspaniałego - odparł, robiąc to co właśnie powiedział - próbując zwiększyć szanse na wygraną Penny.
Jednak jej pułap szczęścia był już chyba wykorzystany. Pierwszy - pudło. W teorii jeszcze dwie próby, chociaż druga to samo. Trzecia? Cóż... bywa?
- Wielka szkoda. Może jest jeszcze jakaś inna, aby tam spróbować? - zaproponował, podchodząc w miejsce rudowłosej, aby mógł spróbować zakręcić tym oszukańczym kółkiem - No to ja teraz spróbuję. Sprawdźmy to... - zwolnił maszynę losującą, oczekując na werdykt. Trochę jak w Wizengamocie, ale jednak zdala od niego.
Następnie zwolnił ją po raz drugi, trzeci i w końcu czwarty. Zobaczmy co to za wielkie oszustwo. Może jednak będzie więcej szczęścia, niż u Penny? zastanawiał się kiedy to doszło do weryfikacji wyników.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972