02.07.2024, 23:27 ✶
Anthony, Seweryna. Potem Richard/Robert i Lorien, a ostatni akapit to ci, którzy chcieli usłyszeć wymianę zdań między Lorien a Isaac'iem. Zauważam również Matthias'a
-Panie Shafiq, proszę się nie martwić i spokojnie spędzać wieczór. Obiecuję, że jutro będę pamiętał o czym rozmawialiśmy.- Odpowiedział rozbawiony Isaac na jego komentarz odnośnie szukania pomocy. O jaką pomóc mu konkretnie chodziło? Pieniężną? Bagshot nigdy nie prosił go o pieniądze. Chyba, że mowa była o tym, jak Anthony uchronił go przed roztrwonieniem swojego “majątku”, kiedy spotkali się we Włoszech. Tak, to zdecydowanie było pomocne.
Przemyślenia przerwała mu koleżanka z pracy - Seweryna Kucaj. Gdyby miał ją do czegoś porównać, to na pewno porównałby ją do kota - głaszcz, ale nie głaszcz! Nie chcę twojego towarzystwa, ale zwróć na mnie uwagę! - Isaac lubił takie zabawy, więc z przyjemnością był jej utrapieniem.
Ciekawe skąd Isaac ma na to pieniążki? Pewnie ukradł
Gdyby tylko znał myśli Seweryny, to po części by się z nimi zgodził, ponieważ naprawdę był złodziejem - kradł uśmiechy, zalotne spojrzenia oraz serca ludzi, którzy wpadli mu w oko. Ha ha...
Bagshot uśmiechnął się kącikiem ust, po czym objął dziewczynę ramieniem.
- Jeśli wygram z Tobą pierwsza grę, to przez tydzień robisz mi kawę.- Mruknął do ucha panny Kucaj.- Ale jeśli do niej naplujesz, to… nawet nie będę wiedział, więc nie rób tego.- Westchnął i puścił ją, dając możliwość odsunięcia się.
Robert/Richard, Lorien
Wtem wyczuł, że ktoś na niego patrzył. Przekręcił głowę, a jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Roberta lub Richarda Mulcibera. Nie miał pojęcia, którym z nich był mężczyzna patrzący na niego nieprzychylnym wzrokiem. Mimo to, uśmiechnął się i uniósł dłoń w geście przywitania. Traf chciał, że najwyraźniej stała przed nim jego śliczna żona, która przedstawiła się jako Lorien Mulciber. Czyli pani, a nie panna. Ucałował jej dłoń i zauważył grymas, który próbowała zamaskować. Jak to mówił Anthony - “kłamca rozpozna kłamcę”. Isaac z racji wykonywanego zawodu, tematów którymi zajmował się jako historyk oraz życia jakie prowadził przez ostatnie jedenaście lat, był bardzo spostrzegawczy. Łatwo było mu wyczuć czyjeś intencje i czytać z mowy ciała, czy mimiki twarzy. Doszedł do wniosku, że Mulciberowie byli bardzo dziwną rodziną. Obiecał Robertowi, że wystawi dobrą opinię o świecach i kadzidłach, które od niego kupił - zrobił to. Obiecał, że nie wspomni o chujoświeczkach podczas reportażu z Lammas - dotrzymał słowa. Na prośbę Alexandra Mulcibera, napisał o fundacji imienia Donalda Mulcibera, którą założyli prawdopodobnie po to, żeby się wybielić. I co? I patrzą na niego wilkiem. Czy chodziło o wywiad w Czarownicy z Charliem? Jeśli tak, to powinni to załatwić z młodym Mulciberem. W końcu nikt nie kazał mu go udzielać, prawda?
Wszyscy którzy słyszeli Lorien i chcą usłyszeć co mówi Isaac.
Z zainteresowaniem wysłuchał nieszczerych pochwał na temat swoich publikacji. Kiedy zaś Lorien wspomniała o książce, uśmiechnął się nieco szerzej. Szkoda, że nie dokończyła.
- Mam nadzieję, że Ci państwo którzy ją przeczytali, zrozumieli, jak WAŻNE jest, abyśmy jako społeczeństwo czarodziejów wspierali się nawzajem, zamiast dzielić na podstawie czystości krwi oraz innych sztucznych podziałów. Różnorodność jest siłą, a nie powodem do konfliktów.*- Powiedział na tyle głośno, żeby wszyscy zainteresowani mogli go usłyszeć.
Wymieniam żetony, trzymam się Basiliusa i widzę kuzyna
Ponaglany przez "kasjera", wymienił swoje galeony na 60 żetonów. Odebrał kieliszek z szampanem i wysłuchał przemowy. Przez cały czas trzymał się Basiliusa. Kiedy przeszedł obok niego jego kuzyn - "Matthias Delacour", nie zareagował. Tak jak się umawiali, udawał, że się nie znają. Może i Isaac nie pochwalał jego postępowania, ale trochę je rozumiał. Mimo wszystko sam w połowie był Lockhartem.
*Występowanie
-Panie Shafiq, proszę się nie martwić i spokojnie spędzać wieczór. Obiecuję, że jutro będę pamiętał o czym rozmawialiśmy.- Odpowiedział rozbawiony Isaac na jego komentarz odnośnie szukania pomocy. O jaką pomóc mu konkretnie chodziło? Pieniężną? Bagshot nigdy nie prosił go o pieniądze. Chyba, że mowa była o tym, jak Anthony uchronił go przed roztrwonieniem swojego “majątku”, kiedy spotkali się we Włoszech. Tak, to zdecydowanie było pomocne.
Przemyślenia przerwała mu koleżanka z pracy - Seweryna Kucaj. Gdyby miał ją do czegoś porównać, to na pewno porównałby ją do kota - głaszcz, ale nie głaszcz! Nie chcę twojego towarzystwa, ale zwróć na mnie uwagę! - Isaac lubił takie zabawy, więc z przyjemnością był jej utrapieniem.
Ciekawe skąd Isaac ma na to pieniążki? Pewnie ukradł
Gdyby tylko znał myśli Seweryny, to po części by się z nimi zgodził, ponieważ naprawdę był złodziejem - kradł uśmiechy, zalotne spojrzenia oraz serca ludzi, którzy wpadli mu w oko. Ha ha...
Bagshot uśmiechnął się kącikiem ust, po czym objął dziewczynę ramieniem.
- Jeśli wygram z Tobą pierwsza grę, to przez tydzień robisz mi kawę.- Mruknął do ucha panny Kucaj.- Ale jeśli do niej naplujesz, to… nawet nie będę wiedział, więc nie rób tego.- Westchnął i puścił ją, dając możliwość odsunięcia się.
Robert/Richard, Lorien
Wtem wyczuł, że ktoś na niego patrzył. Przekręcił głowę, a jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Roberta lub Richarda Mulcibera. Nie miał pojęcia, którym z nich był mężczyzna patrzący na niego nieprzychylnym wzrokiem. Mimo to, uśmiechnął się i uniósł dłoń w geście przywitania. Traf chciał, że najwyraźniej stała przed nim jego śliczna żona, która przedstawiła się jako Lorien Mulciber. Czyli pani, a nie panna. Ucałował jej dłoń i zauważył grymas, który próbowała zamaskować. Jak to mówił Anthony - “kłamca rozpozna kłamcę”. Isaac z racji wykonywanego zawodu, tematów którymi zajmował się jako historyk oraz życia jakie prowadził przez ostatnie jedenaście lat, był bardzo spostrzegawczy. Łatwo było mu wyczuć czyjeś intencje i czytać z mowy ciała, czy mimiki twarzy. Doszedł do wniosku, że Mulciberowie byli bardzo dziwną rodziną. Obiecał Robertowi, że wystawi dobrą opinię o świecach i kadzidłach, które od niego kupił - zrobił to. Obiecał, że nie wspomni o chujoświeczkach podczas reportażu z Lammas - dotrzymał słowa. Na prośbę Alexandra Mulcibera, napisał o fundacji imienia Donalda Mulcibera, którą założyli prawdopodobnie po to, żeby się wybielić. I co? I patrzą na niego wilkiem. Czy chodziło o wywiad w Czarownicy z Charliem? Jeśli tak, to powinni to załatwić z młodym Mulciberem. W końcu nikt nie kazał mu go udzielać, prawda?
Wszyscy którzy słyszeli Lorien i chcą usłyszeć co mówi Isaac.
Z zainteresowaniem wysłuchał nieszczerych pochwał na temat swoich publikacji. Kiedy zaś Lorien wspomniała o książce, uśmiechnął się nieco szerzej. Szkoda, że nie dokończyła.
- Mam nadzieję, że Ci państwo którzy ją przeczytali, zrozumieli, jak WAŻNE jest, abyśmy jako społeczeństwo czarodziejów wspierali się nawzajem, zamiast dzielić na podstawie czystości krwi oraz innych sztucznych podziałów. Różnorodność jest siłą, a nie powodem do konfliktów.*- Powiedział na tyle głośno, żeby wszyscy zainteresowani mogli go usłyszeć.
Wymieniam żetony, trzymam się Basiliusa i widzę kuzyna
Ponaglany przez "kasjera", wymienił swoje galeony na 60 żetonów. Odebrał kieliszek z szampanem i wysłuchał przemowy. Przez cały czas trzymał się Basiliusa. Kiedy przeszedł obok niego jego kuzyn - "Matthias Delacour", nie zareagował. Tak jak się umawiali, udawał, że się nie znają. Może i Isaac nie pochwalał jego postępowania, ale trochę je rozumiał. Mimo wszystko sam w połowie był Lockhartem.
*Występowanie