02.07.2024, 23:40 ✶
Najgorsze w tym było to, że to wszystko musiało się to dziać o trzeciej w nocy, jakby naprawdę nie mieli więcej lepszych rzeczy do robienia o tej godzinie. Spanie byłoby na przykład całkiem przyjemną alternatywą.
Walka ewidentnie im nie szła i do jasnej cholery, czy to oni byli tak niesprawni fizycznie, czy to ta pijana czarownica trenowała po cichu jakieś sztuki walki? On przynajmniej miał jakąś wymówkę, ale Icarus? Zdecydowanie będą musieli popracować nad jego kondycją.
Basilius zatoczył się nieco, wciąż zamroczony uderzeniem i bólem, który promieniował z jego nosa, przez łzy próbując zorientować się, jak bardzo czarownica zabijała jego brata i jak mógł temu zaradzić. Na szczęście czarownica nie zabijała go za bardzo, bo Icarus zrobił... Coś. Basilius, aż sam przystanął. Nie miał pojęcia, jaki efekt chciał osiągnąć młodszy z Prewettów, ale wariatka była rozproszona, więc nie narzekał, i tylko dał mu się zaciągnąć do drzwi, które następnie Bardzo Szybko zamknął. Cerber, który taktycznie czekał na nich w środku, zamerdał wesoło ogonem, gdy zobaczył, że postanowili już wrócić. Zero pomocy z jego strony. Zero. Albo ten pies był bardzo głupi, albo szalenie inteligenty i wiedział, że nie mieli żadnych szans dużo wcześniej, niż oni sami.
Może powinien się martwić, że zostawili na ulicy pijaną wariatkę, która mogła zrobić sobie, lub komuś jeszcze krzywdę, ale ewidentnie nie byli w pozycji, by jakoś bardziej interweniować. Zresztą raczej sobie krzywdy nie zrobi, a jeśli chodzi o innych, to najwyraźniej chciała jedynie krzywdzić ich dwójkę.
– Kurwa – wymamrotał, opierając się o ścianę i czubkiem palców dotykając nosa. Skrzywił się. Raczej nie był złamany, ale zdecydowanie bolał i krwawił. Zerknął na Icarusa, który podejrzanie trzymał się za żebra. – Naprawdę nie wolałbyś innych kolegów do gadania o akweduktach? Jesteś cały?
Walka ewidentnie im nie szła i do jasnej cholery, czy to oni byli tak niesprawni fizycznie, czy to ta pijana czarownica trenowała po cichu jakieś sztuki walki? On przynajmniej miał jakąś wymówkę, ale Icarus? Zdecydowanie będą musieli popracować nad jego kondycją.
Basilius zatoczył się nieco, wciąż zamroczony uderzeniem i bólem, który promieniował z jego nosa, przez łzy próbując zorientować się, jak bardzo czarownica zabijała jego brata i jak mógł temu zaradzić. Na szczęście czarownica nie zabijała go za bardzo, bo Icarus zrobił... Coś. Basilius, aż sam przystanął. Nie miał pojęcia, jaki efekt chciał osiągnąć młodszy z Prewettów, ale wariatka była rozproszona, więc nie narzekał, i tylko dał mu się zaciągnąć do drzwi, które następnie Bardzo Szybko zamknął. Cerber, który taktycznie czekał na nich w środku, zamerdał wesoło ogonem, gdy zobaczył, że postanowili już wrócić. Zero pomocy z jego strony. Zero. Albo ten pies był bardzo głupi, albo szalenie inteligenty i wiedział, że nie mieli żadnych szans dużo wcześniej, niż oni sami.
Może powinien się martwić, że zostawili na ulicy pijaną wariatkę, która mogła zrobić sobie, lub komuś jeszcze krzywdę, ale ewidentnie nie byli w pozycji, by jakoś bardziej interweniować. Zresztą raczej sobie krzywdy nie zrobi, a jeśli chodzi o innych, to najwyraźniej chciała jedynie krzywdzić ich dwójkę.
– Kurwa – wymamrotał, opierając się o ścianę i czubkiem palców dotykając nosa. Skrzywił się. Raczej nie był złamany, ale zdecydowanie bolał i krwawił. Zerknął na Icarusa, który podejrzanie trzymał się za żebra. – Naprawdę nie wolałbyś innych kolegów do gadania o akweduktach? Jesteś cały?