03.07.2024, 18:21 ✶
- Mhm...- Pokiwał głową na znak, że słuchał.-Też lubię pracować, ale nad czymś, co wymaga ode mnie myślenia. I przy czym mogę się rozwijać, trochę rozgrzać mózg.- Westchnął, zerkając na swoje biurko. Praca w Ministerstwie Magii pokazała mu, że nie jest człowiekiem stworzonym do tego, żeby pracować na etacie. Od poniedziałku do piątku, dzień w dzień to samo... musiał tu jednak zostać. Potrzebował kontaktów w Ministerstwie.
- Urodziłaś się pod dobrą gwiazdą? A może po prostu jesteś zdolna i nadajesz się do tego, co robisz. Wujowie cię znają, więc wiedzą w jakim kierunku cię pokierować, żebyś mogła wykorzystać wszystkie swoje atuty oraz to, w czym jesteś dobra. Chyba, że mówiąc o "szczęśliwej gwieździe", masz na myśli swoje zdolności którymi obdarowano cię przy urodzeniu?- Zapytał, zerkając na Ritę, a później ponownie w gwieździste niebo.
- Jesteśmy jak dwa przeciwieństwa, panno Rito. Ale to bardzo dobrze.- Stwierdził z rozbawieniem w głosie oraz błyskiem w oku.- Mam tylko jedno życie i nigdy nie będę podążał za czymś, co już jest. Wolę tworzyć własne ścieżki, nawet jeśli będą powtarzalne lub podobne. Ważne, że moje.- Powiedział, przedstawiając swój punkt widzenia. Isaac wydawał się osobą, która mogłaby przenosić góry, jeśli tylko uwierzyłby, że jest w stanie to zrobić. Pogoda ducha go nie opuszczała, i jak zwykle biły od niego młodzieńcza siła i witalność.
- Anthony. Poznaliśmy się we Włoszech kilka tygodni temu. Nasz wspólny znajomy organizował... potańcówkę.- Zmarszczył lekko brwi, przypominając sobie o zabawie dla bogatych snobów. Spędził w willi kilka dni, a tak naprawdę to niewiele z tego pamiętał.-A co we mnie widział? Nie mam pojęcia. Nie jest wobec mnie wylewny i nie rozmawiamy o takich sprawach. Tak właściwe, to chyba za mną nie przepada.- Uśmiechnął się kącikiem ust.-Raz powiedział, że jestem idealistą, a to wymarły gatunek.- Nie chciał mówić Ricie, co naprawdę sądził o jej wuju. Na pewno miał Shafiqa za czlowieka, który lubi bawić się innymi ludźmi.- Może jak ty zapytasz, to ci powie. -Podczas rozmowy często spoglądał na Ritę. Jeszcze raz spróbował oddać jej swój kawałek ciasta.
- Urodziłaś się pod dobrą gwiazdą? A może po prostu jesteś zdolna i nadajesz się do tego, co robisz. Wujowie cię znają, więc wiedzą w jakim kierunku cię pokierować, żebyś mogła wykorzystać wszystkie swoje atuty oraz to, w czym jesteś dobra. Chyba, że mówiąc o "szczęśliwej gwieździe", masz na myśli swoje zdolności którymi obdarowano cię przy urodzeniu?- Zapytał, zerkając na Ritę, a później ponownie w gwieździste niebo.
- Jesteśmy jak dwa przeciwieństwa, panno Rito. Ale to bardzo dobrze.- Stwierdził z rozbawieniem w głosie oraz błyskiem w oku.- Mam tylko jedno życie i nigdy nie będę podążał za czymś, co już jest. Wolę tworzyć własne ścieżki, nawet jeśli będą powtarzalne lub podobne. Ważne, że moje.- Powiedział, przedstawiając swój punkt widzenia. Isaac wydawał się osobą, która mogłaby przenosić góry, jeśli tylko uwierzyłby, że jest w stanie to zrobić. Pogoda ducha go nie opuszczała, i jak zwykle biły od niego młodzieńcza siła i witalność.
- Anthony. Poznaliśmy się we Włoszech kilka tygodni temu. Nasz wspólny znajomy organizował... potańcówkę.- Zmarszczył lekko brwi, przypominając sobie o zabawie dla bogatych snobów. Spędził w willi kilka dni, a tak naprawdę to niewiele z tego pamiętał.-A co we mnie widział? Nie mam pojęcia. Nie jest wobec mnie wylewny i nie rozmawiamy o takich sprawach. Tak właściwe, to chyba za mną nie przepada.- Uśmiechnął się kącikiem ust.-Raz powiedział, że jestem idealistą, a to wymarły gatunek.- Nie chciał mówić Ricie, co naprawdę sądził o jej wuju. Na pewno miał Shafiqa za czlowieka, który lubi bawić się innymi ludźmi.- Może jak ty zapytasz, to ci powie. -Podczas rozmowy często spoglądał na Ritę. Jeszcze raz spróbował oddać jej swój kawałek ciasta.